Oh my...! What happens, when two, crazy doll collectors and amateur photogrpahers in one stay alone at night in Cracow? And so... Strange things happen, but dolly things :) Borze is an artist and her flat has a soul and we decided to demolish it a little bit... :) Relation from night of doll meet :)
Moja licha bateria od aparatu po całym dniu fotografowania wszystkich i wszystkiego dookoła nocą odmówiła już posłuszeństwa i umarła śmiercią naturalną. Na szczęście Borze ma ładowarkę, o której ja nawet nie pomyślałam i.... Żelazko!
Żelazko...? Nie, nie do prasowania. To byłoby zbyt prymitywne jego zastosowanie... :) Musiałam wspomóc moją baterię, żeby w końcu zaczęła się ładować... A ciężar żelazka był tym czego potrzebowała :)
Dotychczasowy stolik "w salonie" stał się inspiracją do stworzenia sesji w kawie! I to nie byle jakiej :) Właściciel przez wiele lat ją podkradał z pracy, żeby w końcu wypełnić szufladę po brzegi, znajdującą się pod szklanym blatem! Mamy więc wątek kryminalny... Ale mniejsza o to :) Bo kiedy Borze już dorwała się do mojej lalki nie mogła przestać jej fotografować! Zobaczyć tą dziewczynę w ferworze pracy, kiedy misternie starała się uruchomić sztywne basicowe ciałko (czytaj ręka w górę, ręka w dół, z głową - analogicznie) - bezcenne! A jej talent jest niezmierzony, a zdjęcia, które wyszły spod jej ręki, dla mnie przynajmniej, niesamowite! Borze pokazywała jej już u siebie, więc żeby nie spamować tymi samymi zdjęciami wszędzie dookoła wrzucę tylko te moje ulubione.
Kiedy Borze znęcała się nad kawą i moją lalką, ja siedząc na podłodze przeszperałam wszystkie jej pudła z ubrankami. Nie dość, że ma tam mnóstwo oryginalnych ubranek, to jeszcze są takie jej autorstwa! Nie brak jej pomysłowości, niektóre były genialne! A to co szyje dla swoich BJD: Safira i Cyryla to mistrzostwo :)
No a potem to już mnie poniosło i Louboutin musiała odegrać mały pokaz mody! Tu tylko niektóre wybrane stylizacje, oczywiście zdjęcia autorstwa Borze :)
Dancing Queen!
Miss zebra!
I w sukience od Angel Face ala Domek na prerii
Nocą jeszcze zajęłyśmy się włosami Pocahontas. Z pomocą lampko-czajnika udało się uzyskać efekt jak z pudełka :)
Poca przed:
I po kuracji:
I na podsumowanie tego wszystkiego, zacytuję moją kompletnie nielalkową przyjaciółkę E:
" Nie jesteście normalni! Ale to takie pozytywne!"
To chyba najlepsze stwierdzenie na to całe szaleństwo... :)
















i tak do września będziemy wspominać <3
OdpowiedzUsuńA nastepnym razem to już chyba przerośniemy samych siebie :D
Szczerze, już nie wiem co miałoby się dziać... Ale z pewnością będzie fantastycznie i już nie mogę się doczekać <3
UsuńTu kompletnie nielalkowa E: tylko pozazdrościć takiej pasji i takich ludzi! :)
OdpowiedzUsuńLudzi, ludzi zwłaszcza, ale Ty wiesz przecież wszystko :)
UsuńFantastyczne są takie wspomnienia :) Nic tego nie zastąpi, chyba że następne równie rewelacyjne spotkanie...
OdpowiedzUsuńA końcowy cytat świetny ;)
Pozdrawiam :-)
Taplam się w lukrze pochwał <3 Jak następnym razem mi równie piękny kawałek plastiku przywieziesz, to serio możemy się spodziewać przerośnięcia samych siebie...
OdpowiedzUsuńMasz na myśli buta dla Anastazji? Haha :) Przywiozę, przywiozę i to nie jeden :) Ja za to zajmę się Twoimi żywiczkami ^^
UsuńŻYWICE <3 mojej mamie się nie podobają bo smutasy :c
UsuńWyobraźnia mi poszła w kierunku wydziwaczonych sesji zdjęciowych z butem, a to chyba nie za dobrze...
UsuńI lepiej już, że "smutasy" niż "wygląda jak martwy człowiek, a ten drugi jak brzydka baba" ._.
Haha! Borze, właśnie tak odbiera ich moja szalona rodzinka ^^
UsuńHello from Spain: stunning photos. The dolls and outfits are fabulous. The pictures are very artistic. Keep in touch
OdpowiedzUsuńależ twórczo spędziliście ten czas:)Najbardziej podoba mi się 2 zdjęcie od końca:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł z kawą:)! Super ujęcia. Gratuluję kreatywności!
OdpowiedzUsuńprzy wpisie borze tak się wciągnęłam w syrenkę, że zapomniałam dodać, jak bardzo podoba mi się preriowa sukienka.
OdpowiedzUsuńBo "ryba z grilla" robiła takie wrażenie, że mogłaby i tu przyćmić resztę :) A ja musiałam nachwalić prawdziwy, Borzowy talent! :)
Usuńwidać boską rękę w tym
UsuńHola, las fotos de cafe muy buenas, yo les tomo fotos con la camara de mi tablet, jaja, lasctuyas muy buenas, hasta pronto. Saludos desde Mexico.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Wam takich fantastycznych lalkowych spotkań... :)
OdpowiedzUsuńPS: Kasiu, zapraszam do siebie po odbiór nominacji :)
super spotkanie a sesja w kawie mogłaby być świetną reklamą kawy genialne :)
OdpowiedzUsuńHi from Portugal!!! I love your photo sessions specialy that with the cofee (Spectacular). I have a blog to. Please be my folower. The name is Sweat & easy life. I hope you like.
OdpowiedzUsuń