sobota, 21 marca 2020

Barbie Fashionistas #33 Fab Fringe #57 Zig&Zag #59 Tropi Cutie

Barbie Fashionistas zawładnęły światem Barbie. Co rok/pół roku wydawane są nowe serie zawierające po kilkanaście modeli. Różnią się odcieniem skóry, typem ciałek (tall, normal, petite i curvy), kolorem i typem włosów oraz oczywiście ubrankiem. Minusem jest to, że pierwotnie ta seria charakteryzowała się ruchomym ciałkiem z dużą ilością punktów artykulacji, co obecnie odeszło do lamusa a lalki są sztywne ;) Na szczęście szał na te lalki omija mnie dalekim łukiem! I szczerze go nie rozumiem, poza kilkoma naprawdę ciekawymi wydaniami... Lalki zrobione są kiepsko, trzeba kupować je tylko i wyłącznie stacjonarnie, bo nie wiadomo czy nie trafi się felerny egzemplarz z krzywymi oczami, pikselozą, źle nadrukowanymi ustami. Nie mówiąc już o ubrankach - które są nadrukowane, teoretycznie dwuczęściowe a tak naprawdę połączone ze sobą. Od każdej reguły jednak jest wyjątek. Te 3 sztuki (pierwotnie 4) miały w sobie to coś, że musiałam je kupić.




Wszystko zaczęło się od czerwonowłosej Mbili - to ona jest moją ulubienicą wśród całej serii Fashionistas. Kirze nie mogłam się oprzeć - ale kiedy wzięłam ją w swoje ręce czar prysł. Ciałko petite zdecydowanie do mnie nie przemawia, a i mold Oriental w tym wydaniu zrobił się jakiś bardziej płaski. Lalka za to uszczęśliwiła moją bratanicę - dlatego jej już więcej nie zobaczycie. A i wszystkie pozostałe zyskały u mnie nowy wygląd. Mimo, że te ubranka były całkiem niezłe (zwłaszcza te od Mbili - bardzo podoba mi się bluzka w kwiaty) - każda została wystylizowana na nowo!

Zacznijmy trochę od końca - określana jako #59 lub Tropi Cutie urocza Murzynka z afro. To nowy mold - ale zabijcie mnie, nie wiem jak się nazywa - do tych nowych nie mam głowy. W ciągu kilku lat powstało ich tak dużo, że po prostu się pogubiłam. Pierwszy raz zobaczyłam ją u Sandry i to właśnie jej przeróbka zainspirowała mnie do stworzenia swojej lalki.
Przemalowałam i zamknęłam jej usta i przebrałam w super ciuszki od naszych znanych, polskich, lalkowych krawcowych, które możecie znaleźć na instagramie:
- koszula od @kawkanastyle
- spodnie od @anna.anncollection






Druga z mojej ekipy Fashonistas to #57 lub Zig&Zag. Lalka o bardzo ciekawym wyglądzie - bardzo ciemnej karnacji, blond włosach na połowie głowy i wmoldowanych warkoczykach. Najbardziej irytujące w tej lalce były wściekle różowe usta - no kto normalny by się tak pomalował - nie pasowały do karnacji i zdecydowanie odznaczały się na jej twarzy. Więc i w jej przypadku zdecydowałam się na przemalowanie. Dołożyłam jej kolczyki, a sukienka jest autorstwa @aprilsevenblog.






Na koniec moja ulubienica - #33 czyli Fab Fringe. Kiedy zobaczyłam jej uroczą buzię i te czerwone loczki nie mogłam się oprzeć zakupowi. Jej wysokie ciałko jest moim ulubionym z nowych. Udało mi się trafić taką z naprawdę ładnym makijażem, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dała jej nowych ciuszków - zarówno koszula jak i spodnie są od @ayaaida00. I muszę Wam powiedzieć, że ten look po prostu kocham! Odkąd ją tak ubrałam - więcej już nie przebierałam!






No i tu razem - cała moja trójka :) Więcej Fashionistas nie planuję, ale kto to wie co wydarzy się w przyszłości...



poniedziałek, 9 marca 2020

Amazing Nails Lea

Pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam lalki z serii Amazing Nails. Po szkole zaszłam do kiosku i kupiłam gazetkę ,,Zabawy i marzenia z Barbie''. Na jednej z ostatnich stron widniało zdjęcie promocyjne lalek. I tym razem to nie Barbie skradła show - a wręcz przeciwnie jej koleżanki: Kayla i Lea. Prawdę mówiąc do tej pory uważam je za najpiękniejsze lalki dzierżące mold Kayla/Lea 2000. Leę udało mi się kupić po latach od Lunarh. Co prawda lalka nie była NRFB, ale była w stanie idealnym ze wszystkimi akcesoriami! Poniżej zdjęcie promocyjne całej czwórki: Barbie, Christie, Lea i Kayla.



Na zdjęciu promocyjnym widoczne są wszystkie akcesoria dostępne z lalką - niestety mi jakoś umknęło, żeby zrobić im zdjęcia.
Co wchodziło w skład zestawu? - modne na ówczesne czasy tipsy, naklejki na nie oraz stempelki. Bardzo lubiłam takie kreatywne zestawy u Barbie - pobudzały wyobraźnię. Nie dość, że małe dziewczynki mogły zdobić tipsy i potem nimi swoje paznokcie to jeszcze mogły zdobić nimi specjalnie do tego celu przystosowany płaszcz z kieszonkami - co stanowiło jednocześnie ozdobę lalki.

Przejdźmy do Lei. Jak pisałam wyżej - nazwa moldu to Kayla/Lea. I co tu dużo mówić - mam w kolekcji kilak lalek z tą twarzą noszących to imię, ale ta jest zdecydowanie najpiękniejszą z nich.
Jasna karnacja, ciemne, lśniące i bardzo długie włosy, delikatny makijaż i orzechowe oczy. Wg mnie spokojnie mogłaby gościć wśród lalek kolekcjonerskich, a dzisiejsze wydania nawet się do niej nie umywają.





Wszystkie lalki z serii ubrane są tak samo - różnią się jedynie kolorystyką. Każda ma długą dopasowaną, dwukolorową sukienkę w tak jakby cieniowane krople (a przynajmniej mi się tak kojarzą). Strój Lei utrzymany jest w kolorach niebiesko - fioletowych, do tego ma gumowy płaszczyk z kieszonkami na tipsy, również fioletowy.





Do stroju dobrane są sandały na wysokim obcasie. Wydaje mi się, że to jedyny raz kiedy użyto tego modelu butów (choć mogę się mylić). Zawsze bardzo mi się podobały!




Wszystkie lalki z serii miały proste fryzury. Każda miała inną, ale została zachowana podobna stylistyka.



I tak prezentuje się w całości! Mam nadzieję, że kiedyś dołączy do niej Kayla z serii :)