poniedziałek, 28 stycznia 2013

Twirling Ballerina Barbie - comparison!

Kiedy Gosia opisała u siebie na blogu swoją Twirling Ballerinę Barbie wyprodukowaną w Chinach, byłam zaskoczona jak bardzo różni się od mojego malezyjskiego wydania.
Chyba każdy już wie, że Gosia to osoba przemiła i niezwykle otwarta. Sama bardzo szybko się o tym przekonałam! Bo nie wiele później czekał na mnie mail od Gosi, w którym zostałam zaproszona do wymiany lalkowych doświadczeń polegającej na porównaniu obu lalek :) Dogadałyśmy niezbędne szczegóły i parę dni  później miałam już przyjemność gościć u siebie nie tylko Twirling Ballerinę Barbie, ale także jej czarnoskórą wersję z hedamoldem Christie 1987.

Hi!
Last time I was invited by Gosia to exchange of experience about dolls. I'm going to compare Twirling Ballerina Barbies from China and Malaysia. I hope you'll enjoy phots :)

Na pierwszy ogień pójdą zdjęcia wszystkich 3 lalek. Moja Twirling Ballerina to jeszcze zabawka z dzieciństwa, chyba najbardziej wymęczona ze wszystkich moich lalek, bo uwielbiałam się nią bawić i zabierałam ją dosłownie wszędzie. I po niej ewidentnie widać upływ czasu. Jej strój woła o pomstę do nieba, ma mocno przerzedzone i zniszczone włosy oraz brak jej oryginalnej biżuterii. Nie wspomnę już o stawach, które latają luźno we wszystkie strony.
Mimo, że z lalkami Gosi jest o wiele łatwiej do tego zdjęcia ustawiałam je z pół godziny! Ledwie mi się to udało, bo jak padła jedna reszta leciała za nią jak w efekcie domina. 




Przejdźmy jednak do właściwego porównania. W końcu po to lalki do mnie trafiły!
Różnice widoczne są gołym okiem, przynajmniej niektóre :)

Ich twarze, mimo że obie mają headmold Superstar, znacznie się różnią. To co najbardziej zwraca uwagę to oczy lalek. Wersja malezyjska (z lewej) ma je większe niż, wydanie chińskie. Kontur oka jest zaznaczony ciemniejszą kreską i ma zdecydowanie dłuższe rzęsy. U mojej lalki widać też o wiele wyraźniej różowy cień na powiekach.
Wydanie chińskie jest zdecydowanie delikatniejsze - jej usta są przynajmniej o ton jaśniejsze, tak samo włosy. Z kolei jej policzki są nieco bardziej pucołowate i co widać dopiero z bliska - ma bardziej wypukłe "zęby". Można by się jeszcze przyczepić do kształtu brwi i ich koloru, ale tu różnice są już minimalne :)



To nie koniec oczywiście! :) Jak pisałam wyżej, wydanie chińskie jest delikatniejsze, co można także zauważyć przy baletkach. Są blado różowe, kiedy te od malezyjskiej Barbie wpadają w kolor fuksji.


Byłam zaskoczona, kiedy znalazłam jeszcze różnice w ich stroju! Ozdoby przy ramionach są inaczej przyszyte do sukienki. 

Tak u malezyjskiej Barbie:


A tak u chińskiej:



Ostatnia różnica w obu lalkach dotyczy dekoltu sukienki :) Przy wydaniu chińskim (z prawej) jest odrobinę większy:



A tak prezentują się obok siebie w całej okazałości:




Nie mogłam się oprzeć, żeby nie pobawić się trochę ballerinami Gosi :) Moja ma bardzo mocno poluzowane stawy i niestety nie ma już takich możliwości ruchowych jak jej koleżanki. Na potrzeby postu przyjmijmy, że są to "pozy baletowe" :)



I na koniec muszę Wam powiedzieć, że i ja miałam okazję przekonać się o WIELKIM SERDUCHU GOSI!!! Bowiem Gosia wie, że swoją Twirling Ballerinę traktuję bardzo sentymentalnie i strasznie gryzł mnie jej zniszczony strój... Ta cudowna kobieta podarowała mi strój od swojej balleriny, za co baaardzo chciałabym Ci podziękować! I dzięki Tobie Gosiu moja Ballerina w końcu dumnie stoi w pierwszym rzędzie :)

Dziękuję jeszcze za tak miłą wymianę doświadczeń! Nie spodziewałam się, że to taka świetna zabawa! :)


13 komentarzy:

  1. Wyrozpieszczałaś moje lalki! Potraktowałaś je jak królowe! Zadbałaś o nie jak o bezcenne skarby!
    Piękne zdjęcia zrobiłaś!

    Myślę, że jeszcze nie raz będzie okazja podzielić się doświadczeniami lalkowymi =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, no super! Świetny pomysł, świetna realizacja i fantastyczne zdjęcia. Lalki są od siebie tak bardzo różne, że miałabym potężne problemy z ich identyfikacją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja również. Gdyby nie ich charakterystyczne ciałka i opaski na głowach ciężko by było je zidentyfikować..!

      Usuń
  3. ooo,dwie niby te same lalki,a jak inne!mejkap całkiem inny!przepiękne są,mają masę uroku!

    OdpowiedzUsuń
  4. dkaldnie niby to samo a inne. Ta z lewej mi sie bardziej podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, piszę to do obydwu - świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie porównania, świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma dwóch takich samych lalek na świecie, nawet jeśli pochodzą z jednej fabryki, zawsze mają jakieś drobne różnice albo w makijażu albo w rootowaniu włosów albo inaczej uszyte ubranka, dlatego nie dziwi mnie to, że są różnice w wykonaniu jeśli chodzi o produkcję w innych krajach. Obie piękne i strasznie fajne porównanie... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niby podobne, a jednak różnią się. Jak to się mówi, diabeł tkwi w szczegółach.
    Zrobiłaś fajne porównanie :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciemno skóra Ballerina jest piękna!

    Fajne porównanie. Ja rozumiem, że lalki różnią się ze względu na miejsce produkcji, ale żeby aż tak? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że te "Chryśke" lubię bardziej niż Barbie. To mój pierwszy poważny barbiowy zakup w "karierze" zbieracza lalek. To moja asystentka na zajęciach z tańca w przedszkolu.

      Usuń
  10. Świetne porównanie! Uwielbiam wgapiać się w lalki i wyszukiwać właśnie takie szczegóły. Najbardziej podoba mi się Christie, chociaż Barbie też ma dużo wdzięku.

    OdpowiedzUsuń
  11. zawsze marzyłam o Barbie murzynce

    OdpowiedzUsuń