Kiedy do mnie dotarła - wyglądała tak. To były pierwsze zdjęcia, które zrobiłam jej telefonem zaraz po otwarciu pudła - wiedziałam, że nie wytrzymam z rozpakowaniem do momentu właściwej sesji zdjęciowej.
Jak widać przywiązana jest wstążkami, na włosach są zabezpieczenia, na ręce metka (choć trochę schowana za spódnicą) i poniżej pudełeczko z akcesoriami: butami, biżuterią, torebką i zestawem dodatkowych dłoni.
A tak prezentuje się już na właściwej sesji u mnie. Ostatnio kombinowałam sobie trochę z tłami - w tym celu docięłam sklejkę na odpowiedni wymiar i kupiłam takie małe próbki farb - taka ilość w zupełności wystarcza do pomalowania ścianki. Imogen najlepiej wypadła na granatowym tle! A lustro, na którym stoi tylko podbiło cały efekt, plus zapewniło dodatkowe doświetlenie (to taki drobny patent, który z pewnością mogę polecić).
Wracając już do lalki - w Imogen urzekła mnie nietypowa stylizacja: fioletowe, wyszywane w czarne wzory, body, do tego sztywna spódnica w kolorze czerwonego wina, kabaretki i ciężkie buty a la martensy - których u mnie już nie zobaczycie, bo wymieniłam je na nieco lżejsze botki. Buty które spodobały mi się na zdjęciach promocyjnych wyglądały dla mnie jednak zbyt ciężko na żywo.
Jej twarz jak u większości lalek od Integrity ma wyraziste rysy. Jej imię - Imogen to jednocześnie nazwa moldu - tak jak w przypadku Barbie mamy Oriental 1980 czy Generation Girl 1998. W tym wydaniu Imogen ma niebieskie oczy, lekko przydymione oko z odcieniami złota, usta w podobnym kolorze do spódnicy i masę piegów na nosie i policzkach.
Wszystkie dodatki utrzymane są w kolorze złota. Pierścionek o nieregularnych krzywiznach - co niespotykane wśród lalek tej wielkości - naprawdę można założyć na palec (a nie jak w np. przypadku mattela mamy ,,przebitą" rękę). Do tego kolczyki, które producent na zdjęciach promocyjnych zakładał jako nausznice - czyli wzdłuż płatka ucha. We włosach ma spinkę z różowym kamieniem, która naprawdę się zapina. A przez ramię ma przewieszoną torebkę na drobnym łańcuszku - która, co pewnie już Was nie zdziwi, również się otwiera i można coś do niej włożyć. Z elementów których nie uchwyciłam na zdjęciach są jeszcze koronkowe, czarne rękawiczki - trzymam je właśnie w torebce - i złota bransoleta na lewej ręce. Do tego lalka ma jeszcze pomalowane paznokcie u rąk na złoto i z tego co pamiętam u stóp również.
Wrócę jeszcze na chwilę do jej stroju. Body jest przepięknie uszyte, na plecach ma wycięcie z tak jakby stworzonym wiązaniem, a z przodu zapina się na prawdziwy, działający drobniutki zamek. Spódnica zrobiona jest z dość sztywnego materiału, ma krój tzw bombki. Dopiero po jakimś czasie odkryłam, że ma również kieszenie! I od momentu odkrycia zawsze wykorzystuję je przy ustawianiu lalki.
Na nogach ma czarne zakolanówki - kabaretki.
A to po prostu zdjęcia, którym nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam wstawić. Jeden portret i Imogen w całej okazałości :)




