wtorek, 7 kwietnia 2020

Nu.Face Majesty Giselle Diefendorf

Majesty Giselle Diefendorf z linii Nu.Face - od tej lalki zaczęła się moja przygoda z W Clubem firmy Integrity Toys. Był rok 2017 - po tej dacie widać, jak duże tyły mam w publikowaniu postów - zauroczona lalkami tej firmy w końcu postanowiłam dołączyć do klubu. O samym klubie - wszystkie za i przeciw - pisałam już → tutaj. Rok 2017 w W Clubie był według mnie bardzo udany. Powstało wiele modeli lalek, które już dzisiaj stały się kultowe i bardzo pożądane. Pamiętam, że mold Giselle zauroczył mnie już kilka lat wcześniej i kiedy okazało się, że właśnie ona będzie jedną z tzw 'upgrade dolls' (lalki możliwe do kupienia przy dołączaniu do klubu) postanowiłam się zapisać i zdobyć jedną z 3 moich 'must have' od Integrity.




Giselle nie była moją pierwszą Integritką, kilka lat wcześniej kupiłam Poppy Parker z drugiej ręki i FR16 Anais McKnight na aukcji zagranicznej. W wypadku Giselle po raz pierwszy miałam okazję otwierać lalkę tej firmy z pełnego, oryginalnego opakowania. Te lalki pachną luksusem...! Pewnie przynajmniej część z Was wie jak pakowane są Barbie Silkstone - u Integrity to codzienność. Po otwarciu shippera (kartonu do wysyłki) ujawnia nam się opakowane w pergamin czarne, mocne pudło z pokrywką. Po otwarciu widać lalkę, która ma zabezpieczone włosy specjalną siatką, kolana folią by się nie wyginały, a do tego przymocowana jest do tekturki za pomocą wstążek: w talii, kostkach i łokciach. Wszystkie dodatki: dodatkowe dłonie, biżuteria, torebka i buciki zapakowane są w oddzielne pudełeczko i  każdy z nich osobno w folię. Na nadgarstku widnieje metka z logiem linii Nu.Face.










Nie ma co ukrywać, że te lalki prezentują znacznie wyższy poziom niż obecne (porównując rok 2017 - choć obecnie nic się nie zmieniło na plus u Matella) Barbie kolekcjonerskie. Buty mają małe suwaki, w biżuterii są drobne kryształki, biżuteria jest metalowa: złota lub srebrna, a ciuszki zapinają się albo na suwak albo maleńkie haftki.






Dodatkowym atutem lalek od Integrity jest ich ruchome ciało - mają 12 punktów artykulacji: łokcie, kolana, biodra, nadgarstki, pod biustem, ramiona i głowę. Nie powiem, że jest to dla mnie wielki atut (bardzo lubię posągowe model muse u Barbie), ale na pewno ułatwia pozowanie i robienie ciekawszych zdjęć.

Twarz lalki jest przepiękna. Choć przyznaję, długo nie mogłam zrobić jej dobrego zdjęcia... Zielone oczy, różowe, lśniące cienie i delikatne usta. A do tego w standardzie prawdziwe rzęsy.




Ubrana jest w prostą białą sukienkę (pod spodem ma nawet prawdziwe majtki - również zapinane na haftkę, w dodatku beżowe - by nie prześwitywały przez sukienkę). Ten dość romantyczny wygląd przełamuje ciemny pasek, botki na obcasie i torebeczka, która wygląda jak jajko Fabergé.






Dużo się zmieniło w mojej ocenie tych lalek. I mimo, że Giselle jest piękną lalką, to straciła palmę pierwszeństwa kiedy w kolekcji pojawiła się przedstawicielka o innej twarzy... ;)
Na koniec ostatnie zdjęcie w całej okazałości :) A już niedługo kolejna przedstawicielka od Integrity z linii Nu.Face.



6 komentarzy:

  1. Och, przyjrzałam się każdemu zdjęciu kilka razy. Zachwycają mnie te wszystkie maleńkie szczególiki lalki, które tak pięknie wyeksponowałaś na zdjęciach. Niesamowite! Lalka, a jak żywa. Wciąż mam w sobie sporą dozę nieśmiałości, kiedy patrzę na takie cuda <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna panna. I zdjęcia cudne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna lalka i śliczne zdjęcia! Uwielbiam detale u lalek w strojach i biżuterii. Szkoda że u Barbie teraz takich już nie znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa lalka :-) Taka pięknie zdystansowana i tajemnicza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Giselle to zjawisko!
    Posągowa Lisica,
    mamiąca oczy i serce ♥

    OdpowiedzUsuń