wtorek, 24 września 2013

Cracow meet, part 1

Czym byłby miesiąc bez spotkania w Krakowie? Szczerze, wolę sobie tego nie wyobrażać!

Spędziliśmy razem 3 fantastyczne dni! Moje wpisy relacjonujące te meety są już baaardzo sentymentalne, ale nie mogą być już inne - bo stworzyliśmy taką paczkę, z którą ciężko się żegnać kiedy trzeba wrócić do domu... Do Krakowa dojechałam w sobotę, na dworcu już czekała na mnie Justyna (borze)! Wyściskałysmy się na środku ulicy, co z tego, że dookoła jeździły busy i autokary :)

Potem, co działo się potem...? Zorganizowałyśmy "czerwony dywan", było wino, ciasto, muzyka i świece. Dołączyli do nas Marcin z Piotrkiem. I dopiero się zaczęło:  lalki, pogaduchy, śmiechy, wszystko to do późnej nocy w doborowym towarzystwie i na słynnej czerwonej kanapie :) I tak minął dzień pierwszy...

Dopiero w niedzielę zaczął się właściwy meet. Jak zwykle była rundka na targ, gdzie Piotrek nabył trochę skarbów. Odebraliśmy Zgredkę z dworca, następnie dołączyli do nas Mad i Marcin. Ponownie rozgościliśmy się na borzowej czerwonej kanapie, popijając herbatkę i kawę oraz rozkoszując się widokiem naszych cudeniek :)

Nie sądziłam, że kiedyś je zobaczę... A jednak! Przedstawiam niesamowite Bild Lili Zgredki!








Sweeney i Ken Tango z moją Hope




Słodkie kucyki kocyki i kloniki Piotrka :)





Przecudny klonik Vintage Bubblecut z Lilli (dla porównania wielkości)



Nowy nabytek Marcina:


Oczywiście nie mogło zabrkanąć Jaśnie Panicza Cyryla...

"Wal się z tym aparatem, moja droga!"


I z Safirem.





I piękny, nowy nabytek Mad - Lothar :) Kolega przeszedł małe spa, dzięki zdolnym rączkom Justyny :)



Trochę to makabryczne.... :D




Boskie oczy!!!!






 I voila! :)




Piotrek też zapranął pobawić się w kosmetyczkę...



Jeszcze kilka ostatnich zdjęć:


Mhroczne towarzystwo



Teresa Just, która przeszła małą metamorfozę...



Mój nowy nabytek! Jewel Girl Teresa, o której jeszcze tu usłyszycie...:)



Na takich spotkaniach czas leci nieubłaganie szybko... Zanim się człowiek obejrzy już trzeba się zbierać. Odprowadziliśmy Zgredkę i Mad. I chyba nietrudno zgadnąć co było potem - znowu naszą Fantastic 4 wylądowaliśmy na czerwonej kanapie! :) W tym towarzystwie nie zazna się nudy :D Odkrywanie naszego naturalnego piękna - czyli wizje twórcze Marcina, porządki w Justowym mieszkanku, pogaduchy przy świecach, miłość na bogato, tapicerka, sesje zdjęciowe o 2 w nocy... Tam po prostu trzeba być. I tak minął dzień drugi....

Dzień 3... To już zupełnie inna historia - pojawi się niebawem :)

A tak na zakończenie, kiedy wczoraj po północy ledwie przekroczyłam próg mieszkania, nawet nie zdążyłam zdjąć kurtki, moja mama od razu zapytała:
"To jak tam było? Kiedy znowu jedziesz do Krakowa?"

11 komentarzy:

  1. Mama zadała bardzo trafne pytanie, no co chcesz... xD
    Cyrylowa mina i poza niezwykle wprost wyjściowa, ale tak to jest jak się nie zdąży zasłonić przed upierdliwymi paparazzi. Na tych kolejnych to już w ogóle taki zaaferowany Safirem że nie ogarnia flesza, ja nie wiem co oni odwalają.
    A poza tym to dopiero zauważyłam jakie mam poetycko brudne okna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne, trafne ;p
      Widzisz.. Wystarczyło ich samych na miesiąc zostawić i już jakieś romanse kwitną...!
      Chyba musisz zaprosić do siebie na dłużej Marcina z Piotrkiem!

      Usuń
  2. hahahah puenta mamuśki najjjj <3 Co odpowiedziałaś ?:PP

    OdpowiedzUsuń
  3. MAm nadzieję, że nadejdzie kiedyś dzień, że dołączę do Waszego grona! ale chyba dopiero na wiosnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję :) Jak tylko będziesz miała ochotę wpaść - daj znać!

      Usuń
  4. Fakt, jak zwykle było bardzo miło. Ciasto było smaczne, w końcu był czerwony dywan na moje przyjście (aczkolwiek jakiś taki mało puszysty no ale przymknę oko w geście dobroci), białe i czerwone wino też dało się wypić więc spotkanie uważam za udane :) Żałuję tylko, że trzeciego dnia nie uczestniczyłem w tym szaleństwie.
    Ps. Mój nabytek właśnie przechodzi generalne SPA i moczy się już od 24 godzin w płynie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrek opowaidał, że już ją tam dopieściłeś :) Co by to było za spotkanie bez Gwiazdy i Superstara :)

      Usuń
  5. Pogratulować kolejnego fajnego spotkania... Wiadomo, takie spotkanka są super... I jakie świetne fotki lalek... Jest na co popatrzeć :)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Que buena reunion, en tan buen momento, me gustaron tus titeres, algunos los tengo: nueva adquisicion barbie rubia, teresa. Hasta pronto.

    OdpowiedzUsuń