wtorek, 3 lutego 2015

Old is new Antoinette

Udało mi się dostać na praktyki zawodowe, z jednej strony - super sprawa, z drugiej - jestem zmęczona jak nigdy i jedyne o czym marzę po powrocie do domu, to coś ciepłego do zjedzenia i spaaaaać. Nie mogę się zebrać do napisania czegokolwiek. Zdjęcia czekały prawie 3 tygodnie, sama lalka ponad miesiąc. Gdzieś tam w głowie wymyślam sobie co by tu napisać, jakoś sensownie poukładać wszystko w jedną całość i co? Kiedy tyko siadałam do komputera, a palce dotykały klawiatury ogarniała mnie jakaś niemoc i jedyne co byłam w stanie zrobić to wszystko powyłączać.

A przecież moja nowa-stara Tośka musi się w końcu pokazać, musi mieć swoje 5 minut.
Bez zbędnego gadania - powiem szczerze, że nie mogłam się z nią dogadać. Coś mi w niej nie pasowało... Ale szkoda mi było ją sprzedać, więc zdecydowałam się na kolejny repaint. Oczywiście do poprzedniego nie mam żadnych zarzutów, bo wykonany był perfekcyjnie i tak jak chciałam, tylko po jakimś czasie zaczął mnie drażnić. Nowy makijaż wykonała Ursi - a ja osobiście jestem zachwycona, bo czuję się tak jakbym miała nową lalkę. A to moja nowa-stara Antoinette:

I got on apprenticeships, on the one hand - it's great chance, on the other - I've never been soo tired and only one thing I'm dreaming about after coming home is sth to eat and sleeeep. I can't get myself to write anything. Photos wait almost 3 weeks, the doll - over month... Somewhere in my head I'm thinking about what to write, how to stick it together and what...? Everytime I was suppose to write something, my fingers stoped over the keybord motionless, and only one thing I could do was turning off everything.

But my old-new Antoinnet has to have her 5 minutes! Without unnecessary chatter - honestly I couldn't get along with her. There was something that annoyed me. But I didn't want to sold her, so I decided to send her for second repaint. Of course the previous one was very well made and as I wanted, but after some time it started to annoy me. New make-up was made by Ursi - and I'm delighted of the new look of my Antoinette, I feel like I have new doll. Here she is:













19 komentarzy:

  1. Bardzo fajna sesja ..ostra dziewczyna z tej Antośki :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. potwierdzam piękno... makijaż wykonany preferencyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi Kate, she looks gorgeous! I hope things will calm down for you soon so you can have more fun with the dollies :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, and I hope the same for you!
      After reading your post I thought you'll completely disappear! I'm really glad that you still look on the other blogs :)

      Usuń
  4. Trudną ma mordeczkę - mnie na przykład nie zachwyca, choćby nie wiem, kto ją malował. Przepraszam. :c
    Ale za to buty ma zarąbiaszcze i świetnie się prezentuje jako całokształt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet cholernie trudną. Okropnie się na nią patrzy en face, ta końska szczęka, ale taki urok Tonnerek, już się przyzwyczaiłam :) I na pewno się nie obrażę za Twoją opinię, moja mama stwierdziła, że wygląda jak ćpunka :p
      A te buty też lubię, baaaardzo. Właściwie to moje ulubione :)

      Usuń
  5. Kasiu, a co będzie jeśli dziewczyna przyzwyczai się do cyklicznej zmiany wyglądu? Będzie na Tobie wymuszać kolejne ulepszenia makijażu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie marzy mi się reroot, żeby miała przedziałek... Więc być może nowy make-up będzie nieunikniony (bo przy próbie rerootu, na pewno się zniszczy). Ale to za jakiś czas, jak mi się znudzi :) W końcu kobieta zmienną jest :)

      Usuń
  6. Jest bardzo ładna, ma coś w sobie ale twarz ma faktycznie trudną. Bardzo ładnie pokazałaś jej charakter na zdjęciach, sesja wyszła fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zrozum mnie źle- mnie się ten stary makijaż podobał dużo bardziej. Ogólnie nie lubię "Tosiek" i ta twoja, "stara" była jedyną, jaką akceptowałam. "Nowa" jest po prostu kolejną "Tośką".
    Nie mogę jednakowoż nie zachwycić się perfekcyjnością tego, nowego makijażu- bo jest śliczny! No i te buty!
    Ach! Te buty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś to przeboleję i zrozumiem, może za jakiś czas i ta Tośka wkradnie się w Twoje łaski ;) Wiem, że tamta była wyjątkowa, jedyna w sowim rodzaju, taka inna, delikatna... I kochałam ją za to wszystko, a potem zaczęłam nie lubić (nienawidzić byłoby za mocnym słowem). A z tą jej delikatnością nie mogłam sobie poradzić, w co ją nie ubrałam - źle, jak nie ustawiłam do zdjęcia - nie pasuje (pojęcia nie masz ile sesji poszło do kosza...), nowa fryzura - koszmar. No nic, serio nic mi do niej nie pasowało. Autentycznie jakiś czas zastanawiałam się nad sprzedażą... "Ale jak to tak... Swoją pierwszą Tonnercię sprzedać...? Nie godzi się!" Dlatego chciałam dla niej jakiś kompletnie inny look, żeby była sexi i pewna siebie, a nie taka szara myszka ;) Może za jakiś czas znowu mi coś odbije i zapragnę zmian ;)

      Usuń
    2. W końcu to Twoja lalka i Tobie ma się podobać, mnie nic do tego ;) I ZAWSZE na fotkach wyglądała pięknie i nie uwierzę, że kiedykolwiek mogło być inaczej!

      Usuń
  8. Znam ten stan przemęczenia po pracy. Mam tak od paru lat, wielki żal, bo dla lalkowego hobby brak sił :( Trzymaj się dzielnie, trzeba z tym walczyć.

    Wow, moje Baśki zazdroszczą Tośce stroju i tych butów. Ba, nawet ja jej zazdroszczę tych butów! Przewspaniałe :D
    Co do lalki to nie pałam miłością do Tonerek, więc nie umiem się wypowiedzieć. Nazwijcie mnie nienormalną, ale za to ogromnie podziwiam wykończenie w Twoim domu/mieszkaniu ^^' Te listwy, ta podłoga, te framugi okna/drzwi... elegancko xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aje radę, w końcu od tego moja przyszłość zależy :) Tylko sobie marudzę, no bo gdzie te żale wylać jak nie tu? ;)

      Też jej tego zazdroszczę, a jeszcze bardziej...figury.
      Ojej, dziękuję - nie sądziłam, że w ogóle ktoś na tło zwróci uwagę.. :) Właśnie niedawno się przeprowadziłam i jeszcze to wszystko jest czyste i świeże, a całe wnętrze domu (poza moim szaro-białym pokojem z czerwonymi elementami) jest w takich ciepłych beżowo-brązowych barwach ;)

      Usuń
  9. Heej :) Fajnego masz bloga :D Moze chciałabys bym zrobiła Twoim lalkom jakies akcesoria? Lepie rózne rzeczy z modeliny od jedzenia po rozne zwierzątka lub figurki. Zapraszam moze cos Ci sięspdoba. Pozdrowiiam Cię cieplutko. :3

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię taki dymny tajemny malunek oka - a usta morelowo-brzoskwiniowe tylko do schrupania -
    buziek samych antośkowych nie zaprosiłam do siebie - ale muszę przyznać, iż ze względu
    na swą pozorną anonimowość i powszedniość jest bardzo elastyczna i świetna do wszelakich
    przeróbek i stylizacji - rzeczywiście - może stanowić bazę do kilku wersji...
    kurteczka fantastycznie wręcz by pasowała do mej czarnowłosej a jasnookiej Rut, która już lada
    monent do mnie przyjedzie - gdzie można podobną nabyć? interesuje mnie właśnie pastelowa
    kolorystyka - ecru, gołębi, pudrowy róż lub blue...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurtka jest od Tulabelle, ale nie wiem od której dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałem tą lalkę na żywo, więc wiem co mówię, a mówię tak: po pierwsze, to nie pozwól nikomu więcej robić tapiru! Na zdjęciach już widać jak lalka ma pokruszone/wyrwane włosy, które odstają, jeszcze kilka takich zabiegów i będzie trupkiem, po drugie, makijaż jest fajny, ale ma źle namalowane brwi, burzą całość i nadają dość dziwny wyraz twarzy, nie oszukujmy się te lalki nie grzeszą urodą, więc cała otoczka jest u nich bardzo ważna i przede wszystkim szczegóły. Cała stylizacja, buty, fryzura i strój na piątkę, kurteczka i buciki są rewelacyjne. A teraz to co mi się najbardziej podoba w tej lalce: - malunek ust i manicure. Ktokolwiek to robił, zrobił to przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie teraz wygląda z tym makijażem ! Jestem zachwycona ! Dobra robota :-)

    OdpowiedzUsuń