środa, 10 lutego 2016

The Look City Shine Barbie Mbili

I znów ręce zawisły nad klawiaturą w bezruchu, bezradne. Zgrabiały, odwykły od pisania. Nie będę ściemniać, po prostu mi się nie chce. Przynajmniej kilkanaście razy siadałam do nowego posta i za każdym razem wyłączałam po chwili zwątpienia. Dzisiaj chyba trochę się zmuszam, bo kompletnie mi się nie kleją słowa. Ale nie... To nie znaczy, że rzucam to wszystko. Bo jestem, żyję, kupuję, zbieram, fotografuję, spotykam się. Tylko blog zarasta kurzem, bo pisać się nie chce.

I'm so sorry my english-speaking observers - translation will appear. Sometime...

A lalka, którą chciałam Wam pokazać od sierpnia zeszłego roku to The Look City Shine Barbie Mbili. Dość popularna jak na ostatnie czasy, dostępność i korzystne ceny w naszych polskich supermarketach. Dla mnie jest o tyle wyjątkowa, że to pierwsza Mbili w moim stadku.

Szczerze na początku uznałam, że jest brzydka, nic mi się w niej nie podobało. To połączenie kolorów, fryzura, ogromne rzęsiska... Dopiero kiedy znalazłam ją na sklepowej półce zaiskrzyło między nami.



Mbili to naprawdę piękna twarz, aż szkoda, że jak do tej pory jedyna taka w moim zbiorze, Ma piękne rysy. A na żywo jej ciemne włosy przeplatane złotymi pasmami wyglądają cudownie.  


Nie obyło się jednak bez kilku kosmetycznych zmian po wyjęciu z pudełka. Podcięłam jej delikatnie rzęsy, zmodyfikowałam fryzurę i pozbyłam się ohydnej (tak ohydnej - tandetny plastik) wiszącej części kolczyków, która moim zdaniem przytłacza tą stylizację i piękny makijaż lalki. W ogóle biżuteria obecnych lalek to chłam. Chyba już dawno nic mnie tak nie raziło jak właśnie te małe dodatki. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to jedna z najdroższych serii, ale ta biżuteria mogłaby wyglądać o wiele korzystniej. A począwszy bodajże od 2012 roku wszystkim seriom, czy to Black, czy Platinum Label, wciska się tą tandetę. A to nie koniec bo i torebki są plastikowe i buciki są gorszej jakości. Mattelu trzeba lepiej dbać o klienta. 


Sukienka, której kolor z początku mnie przytłaczał, bardzo mi się podoba. Jest na jedno ramię a te marszczenia dodają jej nieco pazura.



Na zdjęciu w pełnej okazałości - tu widać jak piękny ma odcień skóry i jak dobrze komponuje się z kolorem sukienki.


Bransoletka i torebka - plastik w kolorze sukienki.


Butki, choć mają dość ciekawy kształt, nie są najlepiej wykonane.



I standardowo na koniec kilka dodatkowych ujęć, pięknie wychodziła na zdjęciach. I fotografii lalkowej na pewno nie porzucę.




15 komentarzy:

  1. This doll is lovely, I love her face. The earrings are indeed nicer without the large things on it. I'm glad to see you back :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, przybij piątkę, u mnie to samo :) Dobrze, że lenia czasami można choć trochę zagłuszyć, bo rozpanoszyłby się niemożebnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mattel teraz stawia na plastik, taki znak czasu, dobrze chociaż, że niektóre lalki są na tyle atrakcyjne, że nawet te marne dodatki nie przeszkadzają. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie Cię rozumiem, te rzęsiska są bardzo przytłaczające. Po postrzyżynach wyglądają dużo lepiej! Jej makijaż wciąż jest moim zdaniem za mocny, ale, że jest utrzymany w jednej tonacji to nie razi.
    Nie widziałam w sklepach ani jednej lalki z tej serii, mam pecha >.<

    OdpowiedzUsuń
  5. hihihi a ja kilka dni temu nabyłam Stefę :) też w supermarketowej cenie. na razie stoi w pudełku (będzie prezentem dla córki, więc fotki "popudełkowe" w maju, na razie tylko fotki pudełkowe). Miło obejrzeć na zdjęciach Mbili - miałam ją w ręce i też bardzo mi się podobała. gdyby nie ograniczony budżet - kupiłabym z miłą chęcią całą serię... A co! - jak zbierać to seriami...jak znaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę pannę! To również moja pierwsza o tym moldzie i w ogóle moja pierwsza ciemnoskóra, dlatego darzę ją ogromnym uczuciem :D Uwielbiam buzię, włoski, całokształt, choć przerobiłam ją trochę na swoją modłę. Lalka jest jednak niewątpliwie śliczna. Mimo, że sztywniara, jakich mało. Teraz się przymierzam do innej panny z tej serii (tej z kaczym dziobem)... Pozdrawiam ciepło. Śliczne fotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa... zapomniałabym... Co do tych kolczyków, to też się ich pozbyłam, z tym, że całkowicie. Schowałam je, może innej pannie się przydadzą. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie wychodzą z ucha całe. Nie trzeba się siłować :)

      Usuń
  7. Ależ mnie kusi ta lalka po Twoim wpisie :) Pięknie wyszła na zdjęciach, szczególnie na dwóch ostatnich wygląda elegancko i tajemniczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw. informuję, że pozwoliłam sobie nominować Cię do udziału w akcji Liebster Award :)

      Usuń
  8. Panna jest piękna, nie da się ukryć. Przykro tylko, że Mattel tak słabo dba o dodatki, w końcu diabeł tkwi w szczegółach... A wykonanie lalkowej biżuterii z metalu dużo nie kosztuje :/

    OdpowiedzUsuń
  9. W delikatniejszej odsłonie po Twoich poprawkach wygląda pięknie. Nie widziałam jeszcze tej lalki na żywo i może to dobrze, bo by mnie skusiła... :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest piękna i ma fantastyczny kolor włosów. Strój i dodatki tez zresztą niezłe.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny manewr z kolczykami, rzeczywiście całkiem zagłuszały urodę tej lalki. Dopiero teraz widzę, jaka jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  12. piękna i chyba wciąż niedoceniana...

    OdpowiedzUsuń
  13. Great doll, she can be transformed in any kind of model ;)

    OdpowiedzUsuń