Bardzo dawno nic nie pisałam na blogu. Odkąd popularne stały się takie portale jak Facebook czy Instagram - bardzo duża liczba użytkowników przeniosła się właśnie tam. I co tu dużo mówić - mnie też tam wywiało. Nie oszukując nikogo - tam jest po prostu łatwiej - wrzuca się 1 czy 2 zdjęcia, do tego krótki opis i kilka hasztagów - idealna opcja. Zwłaszcza kiedy na post na blogu trzeba poświęcić kilka chwil (lub godzin). Postanowiłam sobie jednak powrócić na starego, dobrego bloggera, gdzie zaczęła się ta cała przygoda. A pisać mam o czym, bo prawdę mówiąc przez ostatnie 4 lata - kiedy to regularność odeszła sobie w siną dal - przybyło do mnie kilka (no dobra, kilanaście) lalek. Tak więc byłam aktywnym kolekcjonerem - tylko nie na blogu, a na
Flickerze, Facebooku czy właśnie
Instagramie.
Jedyne co zrobiłam przez ten czas w kierunku blogowania - to katalogowałam moje lalki w kolejności przybycia. Zawsze lubiłam opisywać je w kolejności, w której do mnie przybyły. Cofnijmy się więc do roku 2016, kiedy to na
Dollsforum (które niestety też trochę odeszło do lamusa) wypatrzyłam lalkę, którą chciałam mieć jeszcze za dzieciaka - Dr. Barbie. Poniżej wycinek z mojego katalogu z 1995 roku, na którym przedstawiona jest Dr. Barbie i Babysitter Skipper. Nie wiem z jakiego zestawu pochodzi moja lalka - ponieważ mam ją używaną, ale w całkiem dobrym stanie (dla przypomnienia, była edycja specjalna w większym pudle i wydanie podstawowe).
Moja Pani Doktor przybyła do mnie sama - nie mam ani jej akcesoriów, ani dzieci, którymi się zajmowała jako pediatra.
Barbie ubrana jest w prostą niebieską sukienkę, do tego ma biały fartuch z wizytówką i oczywiście nieodłączny atrybut lekarza - stetoskop. Do stroju dobrane są klasyczne szpilki w kolorze sukienki.
Dawno nie miałam u siebie żadnej Superstarki - to chyba najbardziej rozpowszechniony mold Barbie. Jedni go kochają, inni nienawidzą, jeszcze inni twierdzą, że wszystkie wyglądają tak samo. Ja zaliczam się do pierwszej grupy - ponieważ moje dzieciństwo przypadało na okres panowania tej twarzy i pierwsze Barbie, które zasilały moje grono właśnie takie buźki miało. Duże oczy, dwukolorowa tęczówka, uroczy uśmiech i burza blond włosów - Dr. Barbie to typowa przedstawicielka swoich czasów.
Wizytówka na fartuchu zachowała się w świetnym stanie.
Często można trafić te lalki bez stetoskopu - co jest dość nietypowe - zwłaszcza, że jest on przymocowany do lalki na stałe. Dlaczego? Ponieważ jest to lalka, która wydaje dźwięki. Po naciśnięciu słuchawki odtwarzany jest dźwięk bijącego serca (oczywiście tylko jego imitacja). Myślę, że taki gadżet na pewno dawał wiele radości podczas zabawy.
Nie mam wielu lalek, które reprezentowałyby zawody - a było ich mnóstwo! Za to mam dwie przedstawicielki służby zdrowia - Dr Barbie oraz prezentowaną kilka lat wcześniej Dentist Barbie. Do kobiet pracujących z mojego grona mogę zaliczyć jeszcze Pilot Barbie z 1999. Może kiedyś jeszcze uda się zdobyć inne przedstawicielki, ale chwilowo nie mają stałego miejsca na mojej liście marzeń :)