Pierwszy reroot, który zrobiłam wyszedł fatalnie. Nie miałam dobrej jakości włosów, a narzędzie, które wykonałam tylko dodatkowo rozerwało skalp pierwszej nieszczęśniczki, którą miałam okazję rerootować. Jednak metodą prób i błędów, dzięki wspaniałym postom z instruktarzem od Fleur Dolls (zachęcam do zapoznania się jeśli planujecie rozpocząć przygodę z rerootem) oraz radom gdzie nabyć odpowiednie włosy w końcu odnowiłam moją ukochaną Barbie! Zajeło to mnóstwo czasu, długie włosy i taka grzywka wymagają wielu godzin pracy i ogromnej cierpliwości. Ponadto dokupiłam jej nowy strój - dzięki czemu teraz błyszczy jak przystało na prawdziwą gwiazdę!
A teraz przypomnienie jak było! Miałam wenę. Wtedy wydawało mi się, że to genialny pomysł na sesję zdjęciową. Złe oświetlenie, zdjęcie prześwietlone, większość z posta sprzed 10 lat jest niewyraźna, a sama lalka zupełnie nieprzygotowana do zdjęć i fatalnie ustawiona. Zawsze powtarzam, że to nie sprzęt robi zdjęcie - tylko człowiek. Bo zarówno zdjęcia z posta sprzed 10 lat jak i te z dzisiejszego robione były aparatami tej samej marki o praktycznie identycznych parametrach. Śmiać mi się chce, kiedy patrzę na te moje wypociny - ale jest to idealny przykład jak bardzo można poprawić swoje umiejętności! Po więcej wspomnień zapraszam TUTAJ jeśli macie ochotę :)
Jedno z niewielu zdjęć podczas rerootu. Oj dłuuuugo się z tym bawiłam! Ale efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Z resztą - ocenicie sami!
Oczywiście z korony odpadły "kryształki" - mam na to mały patent. Idealnie do naprawy nadaje się konfetti do paznokci :)
Oczywiście seria nie byłaby dla mnie kompletna bez Teresy i Midge! Te udało mi się zdobyć dzięki niezastąpionej Paulinie vel Paumar vel @2righthands. Paulina w ostatnim czasie pomogła mi zdobyć wiele lalek z mojej listy marzeń, jak również przyczyniła się do tego, że moja lista marzeń nieco się rozrosła! Zarówno Teresa i Midge przyszły w stanie "bawionym". Midge brakuje kolczyków... Jeszcze kiedyś je dopadnę!
Nie wiem jak Wy, ale ja kocham zdjęcia "behind the scenes". Tak wyglądało doprowadzenie syren do ładu. Mnóstwo kłaków, wrzątku, odżywki do rozczesania i dobre 2h później lalki wyglądały obłędnie! Kiedyś mattel korzystał z naprawdę dobrej jakości włosów, a lalki były rootowane na gęsto. Także tych kilka ostatnich zdjęć to taki żart (kłaczki są naprawdę mocno spuszone) - ale naprawdę nie ma się czego bać jeśli lalka z tej ery straci trochę włosów - bo i tak wciąż będą piękne i gęste. No chyba, że wyrwiecie ich tyle, że będzie miała łyse placki...!
Szczęśliwego Nowego Roku!