Kiedy panowie opuścili borzową norkę zapanował ogromny smutek. Na pocieszenie (albo raczej odmóżdżenie) zasiadłyśmy z Just przed laptopem i pochłonęłyśmy wszystkie odcinki "miłości na bogato". W końcu dowiedziałyśmy się czym jest showroom i z niecierpliowścią czekamy na dalsze losy głównej bohaterki (że też ma na imię Justyna... Przypadek? Nie sądzę.)! ^^
W rytmach jakże porywającego serialu zajmowałyśmy się pracą twórczą - czyli czymś co dwie kolekcjonerko-zbieraczki-fotografki-amatorki lubią najbardziej :D Just jak zwykle czekając na lepsze światło chwyciła za swój aparat tuż po północy i przy blasku księżyca strzelała fotki na prawo i lewo.
A ja w końcu (po zmarnowaniu tony filcu) zajęłam się tapicerką borzowych-emipkowych foteli :)
Operetta już zdążyła się na nich rozwalić. Z żarówiaście zielonych zrobiły się czerowne (musialy pasować do borzowej kanapy!)
Kilka zdjęć wykonanych wieczorową porą...
Arielka... A niby taka grzeczna... Nocą wszystko wyłazi na wierzch!
Poznajecie ją? To Jewel Girl Teresa! Just opchnęła mi ją za winiacza... (a w pakiecie dorzuciła jeszcze ręcznie robione spodnie i spódnicę!) - robić z nią interesy to bajka ^^
Co prawda w swoim zbiorze już jedną taką Teresę posiadam... Ale ona ma tak nietypowy makijaż, że już dawno marzyło mi się zrobienie pewnego ooak'a... A dzięki Justynie mogę spełnić to marzenie :) Nie dość, że mi ją "sprzedała", to jeszcze troszkę ją podkolorowała i zabezpieczyła lakierem ^^ W końcu będę miała "złą" siostrę dla mojej Tereski :)
Jest mhrooocznie! To na razie początek :) Wizja już jest w głowie, teraz tylko relizacja niecnego planu... Niedługo poznacie jej prawdziwe oblicze :)
W poniedziałek z rana wybrałyśmy się do chińczyka, gdzie nabyłyśmy mnóstwo lipnych tatuaży! I wtedy zaczął się szał! A miał być jeden tatuaż na próbę.... Nie wiem ile razy mówiłyśmy: "ten już będzie ostatni...!"
I tak z jednego próbnego zrobiły się 3 wytatuowane lalki (i w konsekwencji tylko jedna na próbę).
Arielka w końcu wygląda jak prawdziwa buntowniczka z krwii i kości!
Moja Terania dostała parę dziar na próbę... I tak czeka ją zmiana ciałka :)
Czy widzicie te ponętne usteczka?
Drugiej Teresy Justyny też nie oszczędziłyśmy... Ale ją w pełnej krasie zaprezentuje już właścicielka... :) Była mowa o różowej panterce... - więc czekajcie cierpliwie!
I jak podsumowała Just, kiedy pytałam: "co ja mam napisać... ?" - "Brutalną prawdę..., że generalnie to krew, pot, łzy, deszcz i tortilla". Od siebie dodam jeszcze ciastka, kawę i pośpiech na busa - a to wszystko dla Piotrka ;D Bo nasza kochana Gwiazda dostała poniedziałkowego leniwca :P
A cały czas towarzyszył nam zamszowy Swini (własnoręcznie wykonany przez Just):






