środa, 19 marca 2014

March Cracow meet.

Miesiąc bez wizyty w Krakowie byłby miesiącem straconym. Dlatego też kolejny raz wyruszyłam w podróż już w dobrze znane mi miejsca :) Jak zwykle przywitały mnie znajome, pocieszne buźki, na których widok człowiek uśmiecha się od ucha do ucha i jedna nowa - w końcu poznałam Justową Magdę :)
Ale żeby nie było tak kolorowo - od samego rana w Krakowie lało, a w drodze przez starówkę na czerwoną kanapę dopadł nas i grad!

Pogaduchy, kawa, ciastka no i lalki. Co tu się działo... Niech żałują Ci, których nie było :) Ekstremalne metamorfozy, patologia i o dziwo odrobina kultury w jednym. Tego nie da się opisać normalnie, dlatego ja dziś zajmę się tą 'nudną' i 'suchą' (jeśli można tak powiedzieć, kiedy za oknem padał deszcz na zmianę z deszczem i od czasu do czasu gradem) częścią spotkania, a mianowicie - ładnymi i grzecznymi (jak na prawdziwego kolekcjonera przystało) zdjęciami.


Pierwsza na odstrzał idzie ona. Poznajecie ją? To Dreamhouse Raquelle Mobe. Odświeżyliśmy jej nieco wizerunek i od razu wyszła jej druga strona. Nie ma to jak wizyta w krakowskim studio tatuażu...




 Raquelle pozbawiona wszelkich skrupułów zaatakowała też nowy nabytek Borze - Don Pepe Mareczka (jemu też nie udało się uciec ze studia...)


A tu już trochę bardziej melancholijnie - Cyryl na huśtawce... Jak zawsze zamyślony i nie interesujący się niczym poza swoją osobą.


Nolee Borze, już na nowym ciele (którego oryginalną głowę niecnie przejęłam) i w nowym, pięknie udzierganym sweterku...! Te 'warkocze'! Wspaniałe :)



I coś co Kasia lubi najbardziej - czyli Monsterowe łapki! Poza Catrine DeMew wszystkie należą do Magdy.








Cuda Marcina...

... i moja Whitney, nazywana Kłaczkiem :)


Mała Alicja z Krainy czarów od Dollbbyiego :) Już moja :)



Moja nowa głowa, już na nowym ciele nie chciała pokazywać się w takim stanie... Więc 'mów do ręki!'


Sarim w swoich włosach... Czyż nie jest cudny...? Te oczy i łapka... ;)


I w pożyczonych od Cyryla :)


I niezastąpiony Safir... Nie mówcie Cyrylowi, ale to jego lubię bardziej... Ciiiiii...!



Ładnemu we wszystkim ładnie:



W niedzielę wybraliśmy się do Manggha Muzeum na wystawę 'To nie są lalki dla dzieci'. Muszę przyznać, że BJD nie robią już na mnie aż tak ogromnego wrażenia, zwłaszcza kiedy dopiero co opuściliśmy mieszkanie Borze, gdzie spokojnie mogliśmy pobawić się, pomacać i poprzebierać jej panów. Ale nie mogę też powiedzieć, że nie wywarły na mnie żadnego wrażenia, bo wtedy musiałabym skłamać. Minusem wystawy był brak opisów przy każdej lalce. Moja wiedza o BJD nie jest jakaś bardzo mała, ale do ekspertów też nie należę. Znałam, tzn firmę i model, pojedynczych z wystawionych lalek, ale w większości nie wiedziałam co tak naprawdę oglądam.
 Chciałabym tu pokazać rzeczy, które zwróciły moją szczególną uwagę i po prostu bardzo mi się spodobały.


Wspaniały tatuaż.. Chyba mam jakąś manię jeśli chodzi o lalkowe tatuaże.




Kolejny tatuaż.... :)

Ta lalka tak naprawdę wcale mi się nie podoba. Ma okropne, podwójne stawy, nieproporcjonalnie długą szyję i straszną rzeźbę twarzy. Za to wykonanie jej stylizacji jest perfekcyjne.


Ta była niesamowita...! A ja do tej pory nie wiem co to za jedna... I te buty! Oh....


I niezaprzeczalny numer jeden z wystawy (chyba nie tylko mój, prawda Borze?).

Nieziemska Asa!


I to by było na tyle. W ten weekend sporo się u mnie porobiło... Przybyły dwie nieplanowane lalki (Alicja i głowa), dokonałam pierwszych  bucikowych zakupów na ebay'u (!), przede mną sporo czekania na jedną wymarzoną lalkę... No i mam kolejny lalkowy cel do realizacji! Kiedyś.... W przyszłości.

sobota, 1 marca 2014

Cut and Style Barbie

Ostatnio lalkę z moldem Superstar zaprosiłam do siebie ponad rok temu...! Czas biegnie nieubłaganie, a mi po lalkach kolekcjonerskich, nowszych wydaniach, Tonnerce i FRce, szyciu i sesjach zdjęciowych zatęskniło się trochę do czasów dzieciństwa. Długo się nie zastanawiałam i zaczęłam szukać lalek, o których marzyłam jako mała dziewczynka. Moja koleżanka miała jedną, o której nie mogłam zapomnieć - Cut and Style Barbie Brunette. I to właśnie ta Barbie trafiła do mnie jako pierwsza, a zaraz za nią blondynka i ruda. AA musi niestety poczekać w kolejce, bo jej ceny są trochę zaporowe....

Last time I had Barbie with Sueprstar sculpt was almost a year ago! Time is passing by and I, after Barbie collector dolls, Tonner and FR, sewing and photo sessions, missed dolls from my childhood time. I didn't think too much and I've started to look for dolls that I dreamed about as a child. My friend had a doll that I couldn't  forget - Cut and Style Barbie Brunette. And this was the Barbie who came first to me, and after her was blonde and redhead. AA has to wait, cause her prices are too high for me now...



A o to 3 cudeńka: brunetka, blondynka i rudzielec :)

And here they are: brunette, blonde and redhead :)

 


Lalki z lat 90 to lalki z naprawdę fajnymi bajerami! Cut and Style to nazwa, która oznacza po prostu ciąć i stylizować - i właśnie tak stworzono te lalki, żeby pozwolić dzieciom na zabawę w małego fryzjera. Co to oznacza? Lalki mają baaaaaardzo długie włosy, które można czesać, upinać, stylizować i ku przerażeniu niektórych (w tym moim, znając możliwości małoletnich fryzjerów) obcinać... A żeby lalka miała ponownie długie włosy z tyłu jej głowy znajdował się rzep, do którego można było doczepić dopinkę z długimi włosami i zabawa zaczynała się od nowa (oczywiście jeśli małoletni fryzjer nie ogolił lalki na łyso...). W zestawie znajdowały się wstążki, gumeczki, opaski, nożyczki i dopinka w odpowiednim kolorze.

Dolls from the 90' have really great gadgets! Cut and Style means that you can Cut her hair and style them - and the doll was created like that to allow kids to play with doll as a hairdresser. What does it mean? Dolls have really loooooong hair that you can comb, style, pin up and (to the dismay of some and mine, knowing possibilities of young hairdressers)  cut... Of course you could make your doll to have long hair again by attaching additional hair and the play started again (of course if you doll wasn't bald after cutting...). There were ribbons, bands, hairbands, scissors and additional hair in matching color in the set.

 

A tu pomysły na kilka stylizacji:

And this is how for example you could style your doll:



A tak wygląda rzep z tyłu głowy, do którego doczepia się dodatkowe włosy.

And this is how the bur looks like in the back of the Barbie head, where you could attach additional hair.


Niby wszystkie posiadają headmold Superstar, a jednak są zupełnie inne :) Blondynka w różu jest taką typową przedstawicielką, ruda jest wyjątkowa przez swoje jasno niebieskie oczy, a brunetka - cóż to chyba sentyment z dzieciństwa, ale podoba mi się najbardziej i wydaje mi się, że jest najbardziej naturalna z całej trójki.

All ot them have Superstar sculpt, but they differ a lot! :) Blonde in pink is typical Barbie from the 90', redhead is unique because of  connection of light blue eyes and red hair. And brunette - what can I say? - she's the best for me, maybe because of my childish memories...? And I think she looks more natural than other girls.


Wszystkie lalki ubrane są w takie same ciuszki, różniące się tylko kolorem. Są to kamizelki i krótkie spódniczki w jasnych, wręcz żarówiastych kolorach.

All dolls are dressed in the same clothes in different colours. They wear waistcoats and short skirts in bright colours.


Wszystkie też miały taką samą biżuterię: złote kolczyki z czarnymi elementami, naszyjnik na wstążce i zloty pierścionek.

The have the same jewellery too: gold earrings with black elements, necklace made from ribbon and gols ring.




I oczywiście klasyczne szpileczki:

And of course classic heels:



Co więcej mogę powiedzieć o tych lalkach? Miałam to szczęście, że trafiły mi się 3 sztuki - każda z innego kraju produkcji. I tak o to blondynka pochodzi z Malezji, brunetka z Chin, a ruda z Indonezji. Czy to coś znaczy? Oczywiście! :) Miło było odkryć parę szczegółów, które różnią te lalki.. Przede wszystkim ma to związek z ich wykonaniem. I jeśli o tym mowa najbardziej podoba mi się wersja z Malezji - jej nic nie brakuje, jest wręcz idealna. Ma odpowiednią długość włosów, są ładnie ułożone, ze strojem też jest wszystko w porządku. Jeśli mowa o brunetce - ta z kolei ma najgęściej rotowane włosy. Ma ich naprawdę dużo... Chwilami wydaje mi się, że aż za dużo...! I są najdłuższe - porównując do pozostałej dwójki. Do rudej mam nieco zastrzeżeń - niestety włosy są kiepsko rotowane i to na czubku głowy, a jej spódniczka jest krzywo zszyta. Ciekawostką będzie też, że jako jedyna miała przymocowaną głowę do pudełka za pomocą tego haczyka - wstrzelonego w główkę. 

What can I say more about these dolls? I was lucky to have 3 dolls, each made in different country. Blonde is from Malaysia, brunette from China and redhead from Indonesia. Does it mean sth? Of course it does! It was nice to discover some details that differ them. I like the most one from Malaysia - she's ideal! She has good lenght of hair, they're relly nice styled and her outfit is good too. Brunette has the thickets hair! Sometimes I hink she has too much hair! And they are the longest in comparison to the last two girls. Quality of redhead is the worst ot them all. She doesn't have nice rooted hair... And her skirt is sewed badly. The curiosity of redhead is that she had her head attached to the box by sighted hook like nowadays dolls.

I na koniec, już zwyczajowo, kilka zdjęć:
And finally, as usual, a few photos at the end: