niedziela, 30 sierpnia 2020

Fashion Royalty Merveilleuse Agnes Von Weiss

Moje blogowanie miało wracać na regularne tory i jak zwykle mi nie wyszło - mimo, że część postów mam napisanych i tylko czekają na publikację. Z góry przepraszam, że nie komentuję - staram się do Was zaglądać, ale szczerze przyznaję, że dużo więcej czasu spędzam na instagramie i facebooku niż na blogach. A swój powoli zaczynam traktować jako taki katalog kolekcji - być może w przyszłości uda mi się ogarnąć coś takiego w wersji papierowej!
Dzisiaj przyszła pora na pierwszą przedstawicielkę z linii Fashion Royalty! I to nie byle jaką, bo Agnes Von Weiss - chyba jedną z najpiękniejszych i najbardziej rozchwytywanych lalek od Integrity. Ten konkretny model wydany był jako lalka dla klubowiczów w 2017r - tzn mogły ją kupić tylko osoby, które kupiły członkostwo na 2017 rok (oczywiście później pojawiała się na portalach aukcyjnych, ale w dużo wyższych cenach). Agnes była kolejną twarzą, którą chciałam mieć w kolekcji. I to między innymi dla niej zapisałam się do klubu (pierwszą taką lalką była prezentowana wcześniej Giselle). Chyba ciężko będzie wyobrazić sobie mój zachwyt kiedy zobaczyłam, że to właśnie ona będzie lalką dla klubowiczów! Ten model był tak zachwycający i piękny i tak idealnie wpasowujący się w mój gust, że chyba nie mogłam już mieć więcej szczęścia! Przedstawiam Merveilleuse Agnes Von Weiss!


Tak Agnes prezentowała się w pudełku. Jak zwykle włosy w siatce, przywiązana wstążkami, na ręce metka z logiem Fashion Royalty. A w pudełeczku: buty, biżuteria oraz dodatkowe dłonie.





U mnie prezentuje się tak. Do jej zdjęć wykorzystałam zieloną ściankę - uznałam, że podkreśli jej atuty. 



Agnes to przepiękna blondynka. Ta lalka naprawdę ma posągową urodę, a jej makijaż tylko to podkreśla. Czarna kreska i czerwone usta dodają jej szyku. Dla mnie to jedna z najpiękniejszych przedstawicielek swojego moldu.







Do stroju dobrana jest biżuteria o fantazyjnych kształtach w turkusowym kolorze. Jej naszyjnik kojarzy mi się koralowcami. Kolczyki i pierścionek o drobne kwiatuszki. Ten klasyczny look przełamuje dość nowoczesna mała torebka w panterkę z frędzlami, a całość dopełniają czerwone paznokcie.













Lalka ubrana jest w luźną, koszulową bluzkę z szerokimi, bufiastymi rękawami i lekko opadającymi ramionami. Do tego ma długą, czarną spódnicę pokrytą koronką - o syrenim kroju z trenem. Całość łączy cienki pasek z dwoma klamrami.










Lalki od Intergity często mają dość misterne fryzury. Tak jest i w tym przypadku. Co nietypowe - ma krótkie włosy, gdzie większość lalek ma je długie, a z przodu jeden kosmyk finezyjnie zawija do tyłu.




Agnes to jedna z moich ulubionych lalek od Integrity. Jej twarz należy do mojej pierwotnie ulubionej trójki lalek tej firmy :) Więc mamy już Giselle i Agnes. Ostatnia z trójki pojawi się w kolejnym poście. 




czwartek, 30 kwietnia 2020

Nu.Face Charmed Life Imogen Lennox

Kolejną lalką ze stajni Integrity, która zagościła w moje progi była Charmed Life Imogen Lennox. Muszę przyznać, że nie była to lalka, którą miałam w planach kupić dołączając do klubu - ale kiedy zobaczyłam nową kolekcję po prostu zapragnęłam ją mieć! To chyba była moja słabość do rudowłosych lalek.
Kiedy do mnie dotarła - wyglądała tak. To były pierwsze zdjęcia, które zrobiłam jej telefonem zaraz po otwarciu pudła - wiedziałam, że nie wytrzymam z rozpakowaniem do momentu właściwej sesji zdjęciowej.
Jak widać przywiązana jest wstążkami, na włosach są zabezpieczenia, na ręce metka (choć trochę schowana za spódnicą) i poniżej pudełeczko z akcesoriami: butami, biżuterią, torebką i zestawem dodatkowych dłoni.





A tak prezentuje się już na właściwej sesji u mnie. Ostatnio kombinowałam sobie trochę z tłami - w tym celu docięłam sklejkę na odpowiedni wymiar i kupiłam takie małe próbki farb - taka ilość w zupełności wystarcza do pomalowania ścianki. Imogen najlepiej wypadła na granatowym tle! A lustro, na którym stoi tylko podbiło cały efekt, plus zapewniło dodatkowe doświetlenie (to taki drobny patent, który z pewnością mogę polecić).
Wracając już do lalki - w Imogen urzekła mnie nietypowa stylizacja: fioletowe, wyszywane w czarne wzory, body, do tego sztywna spódnica w kolorze czerwonego wina, kabaretki i ciężkie buty a la martensy - których u mnie już nie zobaczycie, bo wymieniłam je na nieco lżejsze botki. Buty które spodobały mi się na zdjęciach promocyjnych wyglądały dla mnie jednak zbyt ciężko na żywo.




Jej twarz jak u większości lalek od Integrity ma wyraziste rysy. Jej imię - Imogen to jednocześnie nazwa moldu - tak jak w przypadku Barbie mamy Oriental 1980 czy Generation Girl 1998. W tym wydaniu Imogen ma niebieskie oczy, lekko przydymione oko z odcieniami złota, usta w podobnym kolorze do spódnicy i masę piegów na nosie i policzkach.



Wszystkie dodatki utrzymane są w kolorze złota. Pierścionek o nieregularnych krzywiznach - co niespotykane wśród lalek tej wielkości - naprawdę można założyć na palec (a nie jak w np. przypadku mattela mamy ,,przebitą" rękę). Do tego kolczyki, które producent na zdjęciach promocyjnych zakładał jako nausznice - czyli wzdłuż płatka ucha. We włosach ma spinkę z różowym kamieniem, która naprawdę się zapina. A przez ramię ma przewieszoną torebkę na drobnym łańcuszku - która, co pewnie już Was nie zdziwi, również się otwiera i można coś do niej włożyć. Z elementów których nie uchwyciłam na zdjęciach są jeszcze koronkowe, czarne rękawiczki - trzymam je właśnie w torebce - i złota bransoleta na lewej ręce. Do tego lalka ma jeszcze pomalowane paznokcie u rąk na złoto i z tego co pamiętam u stóp również.







Wrócę jeszcze na chwilę do jej stroju. Body jest przepięknie uszyte, na plecach ma wycięcie z tak jakby stworzonym wiązaniem, a z przodu zapina się na prawdziwy, działający drobniutki zamek. Spódnica zrobiona jest z dość sztywnego materiału, ma krój tzw bombki. Dopiero po jakimś czasie odkryłam, że ma również kieszenie! I od momentu odkrycia zawsze wykorzystuję je przy ustawianiu lalki.
Na nogach ma czarne zakolanówki - kabaretki.







A to po prostu zdjęcia, którym nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam wstawić. Jeden portret i Imogen w całej okazałości :)









wtorek, 7 kwietnia 2020

Nu.Face Majesty Giselle Diefendorf

Majesty Giselle Diefendorf z linii Nu.Face - od tej lalki zaczęła się moja przygoda z W Clubem firmy Integrity Toys. Był rok 2017 - po tej dacie widać, jak duże tyły mam w publikowaniu postów - zauroczona lalkami tej firmy w końcu postanowiłam dołączyć do klubu. O samym klubie - wszystkie za i przeciw - pisałam już → tutaj. Rok 2017 w W Clubie był według mnie bardzo udany. Powstało wiele modeli lalek, które już dzisiaj stały się kultowe i bardzo pożądane. Pamiętam, że mold Giselle zauroczył mnie już kilka lat wcześniej i kiedy okazało się, że właśnie ona będzie jedną z tzw 'upgrade dolls' (lalki możliwe do kupienia przy dołączaniu do klubu) postanowiłam się zapisać i zdobyć jedną z 3 moich 'must have' od Integrity.




Giselle nie była moją pierwszą Integritką, kilka lat wcześniej kupiłam Poppy Parker z drugiej ręki i FR16 Anais McKnight na aukcji zagranicznej. W wypadku Giselle po raz pierwszy miałam okazję otwierać lalkę tej firmy z pełnego, oryginalnego opakowania. Te lalki pachną luksusem...! Pewnie przynajmniej część z Was wie jak pakowane są Barbie Silkstone - u Integrity to codzienność. Po otwarciu shippera (kartonu do wysyłki) ujawnia nam się opakowane w pergamin czarne, mocne pudło z pokrywką. Po otwarciu widać lalkę, która ma zabezpieczone włosy specjalną siatką, kolana folią by się nie wyginały, a do tego przymocowana jest do tekturki za pomocą wstążek: w talii, kostkach i łokciach. Wszystkie dodatki: dodatkowe dłonie, biżuteria, torebka i buciki zapakowane są w oddzielne pudełeczko i  każdy z nich osobno w folię. Na nadgarstku widnieje metka z logiem linii Nu.Face.










Nie ma co ukrywać, że te lalki prezentują znacznie wyższy poziom niż obecne (porównując rok 2017 - choć obecnie nic się nie zmieniło na plus u Matella) Barbie kolekcjonerskie. Buty mają małe suwaki, w biżuterii są drobne kryształki, biżuteria jest metalowa: złota lub srebrna, a ciuszki zapinają się albo na suwak albo maleńkie haftki.






Dodatkowym atutem lalek od Integrity jest ich ruchome ciało - mają 12 punktów artykulacji: łokcie, kolana, biodra, nadgarstki, pod biustem, ramiona i głowę. Nie powiem, że jest to dla mnie wielki atut (bardzo lubię posągowe model muse u Barbie), ale na pewno ułatwia pozowanie i robienie ciekawszych zdjęć.

Twarz lalki jest przepiękna. Choć przyznaję, długo nie mogłam zrobić jej dobrego zdjęcia... Zielone oczy, różowe, lśniące cienie i delikatne usta. A do tego w standardzie prawdziwe rzęsy.




Ubrana jest w prostą białą sukienkę (pod spodem ma nawet prawdziwe majtki - również zapinane na haftkę, w dodatku beżowe - by nie prześwitywały przez sukienkę). Ten dość romantyczny wygląd przełamuje ciemny pasek, botki na obcasie i torebeczka, która wygląda jak jajko Fabergé.






Dużo się zmieniło w mojej ocenie tych lalek. I mimo, że Giselle jest piękną lalką, to straciła palmę pierwszeństwa kiedy w kolekcji pojawiła się przedstawicielka o innej twarzy... ;)
Na koniec ostatnie zdjęcie w całej okazałości :) A już niedługo kolejna przedstawicielka od Integrity z linii Nu.Face.