poniedziałek, 14 października 2013

Rebel Girl...!

Od dawna chciałam zrobić lalkę w takim stylu. Buntowniczka, z mnóstwem kolczyków i tatuaży. Dzięki Justynie mam idealną do tego celu lalkę. Jewel Girl Teresa przeszła kompletną metamorfozę i została Rebel Girl!
For a long time I was dreaming about such doll . Rebel girl with lots of erraings and tattoos. Thanks to Justyna - I got from her ideal doll for my ooak. Jewel Girl Teresa completely changed and became Rebel Girl!

Trochę to trwało. Ale w końcu mogę się pochwalić moją buntowniczką z krwii i kości :) Jest dokładnie taka jak chciałam!
It last a while, but finally I have my ideal Rebel Girl! She's exactly as I wanted her to be!

Jewel Girl Teresa i jej zła siostra Rebel Girl:
Jewel Girl Teresa and her bad sister Rebel Girl:


Torszkę szczegółów:
Some details:







 -"I'm a guitar hero!"




I coś czego nie mogłam się doczekać. Sesja w plenerze! I muszę się Wam przyznać, że to pierwsza, którą zrobiłam w bezpośrednim sąsiedztwie swojego mieszkania... Mam nadzieję, że się spodoba :)
And something that I couldn't wait for! Outdoor session! It was first time when I was taking photos near my home...! I hope you're gonna like it :)












































Kiedy ja robiłam zdjęcia, obok mnie węszyła wiewiórka :)
When I was taking photos, there was a squirell next to me :)






piątek, 11 października 2013

Trift store finds!

W ciuchlandach bywam baaardzo rzadko. Prawdę mówiąc przeraża mnie taka ilość ubrań i ludzi bijących się o to wszystko. Nie należę do szperaczy, nie wiem gdzie mam patrzeć i czego szukać - po prostu gubię się w takich miejscach. Nie to co moje przyjaciółki - one zawsze znajdą coś fajnego :) Już jakiś czas zbierały się, żeby odwiedzić ten konkretny lumpeks, podobno najlepszy w mieście..! Oczywiście zaciągnęły mnie ze sobą w przerwie między zajęciami i to w dniu dostawy nowego towaru. Tłum ludzi, duchota... Dla mnie - tragedia! Ale był jeden plus z tego wyjścia... Po raz pierwszy trafiłam tam na lalki! I to jakie :)
W dodatku jedną znalazła moja przyjaciółka. A że wszystkie bardzo enztuzjastycznie podchodzą do mojego hobby - wręcz kazały mi ją kupić - "Weź ją, weź ją! Jest taka ładna!"



Kolejnym plusem było to, że panie, które sprzedawały nie znały się na lalakch kompletnie! Poza Tori na której najbardziej mi zależało i która faktycznie miała tragiczne włosy (jeden wielki, splątany kołtun),  reszta była w idealnym stanie. Ale skąd te kobiety mogły to wiedzieć - uznały, że miały poobcinane włosy, na plus dla mojego portfela :)

Kiedy wróciłyśmy na zajęcia przyjaciółki oczywiście pochwaliły się ciuchowymi łupami, ja sobie cichutko usiadłam z tyłu z moimi lalkami :) A co się działo potem... Dziewczyny wyjęły moje lalki, zaczęły się nimi bawić i posadziły je na środku stolika! I tak o to mój rok dowiedział się, że kolekcjonuję lalki (na szczęście i nieszczęście mamy tylko jednego Pana na roku). Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona, bo rekacje były nad wyraz pozytywne...! :)

Ale przejdźmy do rzeczy! Lalki! Co ja takiego trafiłam? :) Są to Tori Dance Party z serii Generation Girl, Pilot Barbie, California Girl Barbie i Hawaii Skipper z 1999 :)

Tori była w najgorszym stanie, ale na szczęście udało się ją odratować :) Długa czarna sukienka i naszynik z kostek to nawet części jej oryginalnego stroju :) Ta lalka na pewno zostaje ze mną :) Jest cudowna!






Druga to Skipper Hawaii :) Kiedy zobaczyłam, że ma żółte kolczyki od razu wiedziałam w co ją ubiorę :) Dostała zapasowy ciuszek od Totally yo-yo Nikki :)







California Girl Barbie to lalka, którą kupiłam ze względu na przyjaciółki :) Ona im się najbardziej podobała i nie oszukam, jeśli powiem, że była w idelanym stanie! Nawet włosy miała mięciutkie i lśniące :) Sukienkę wyprałam i też prezentuje się całkiem fajnie.





I taka mała ciekawostka. Posiadam już jedną California Girl. Ta którą mam była wyprodukowana w Indonezji, nowy nabytek pochodzi z Chin. Różnice są widoczne gołym okiem (mają nawet inną karnację!).




I ostatnia - Pilot Barbie! Ma niestety troszkę wystrzępioą grzywkę... I brakuje jej pierścionka.
To też już taka druga lalka u mnie. Swego czasu chciałam mieć duplikat, ale teraz jakoś nie mam na nią pomysłu. Na razie dostała sukienkę w truskawki, białe szpilki i okulary do kompletu.




I tu też mała ciekawostka - mimo, że obie pochodzą z Chin, nowy nabytek ma nieco mniejsze i węższe oczy (może nie widać tego zbyt dobrze na zdjęciu, dlatego musicie mi uwierzyć na słowo) :)



wtorek, 8 października 2013

Finally she's here...!

W końcu! Było trochę zawirowań, minęło sporo czasu... Ale już jest! Moja zupełnie nowa Tonner Antoinette :) I mogę tylko powiedzieć, że zakochałam się w niej na nowo!
A to wszystko dzięki niezastąpionej Monochrome!
Te detale, mistrzowskie wykonanie...!

Finally! There was some confusion, it took some time.. But here she is! My completely new Tonner Antoinette :) I can only say that I fell in love with her again!
Thanks to irreplaceable Monochrome!
These details, masterly execution...!












Jestem zachwycona...! Idę ją dalej podziwiać!
I'm delighted! She's so adorable!