W ciuchlandach bywam baaardzo rzadko. Prawdę mówiąc przeraża mnie taka ilość ubrań i ludzi bijących się o to wszystko. Nie należę do szperaczy, nie wiem gdzie mam patrzeć i czego szukać - po prostu gubię się w takich miejscach. Nie to co moje przyjaciółki - one zawsze znajdą coś fajnego :) Już jakiś czas zbierały się, żeby odwiedzić ten konkretny lumpeks, podobno najlepszy w mieście..! Oczywiście zaciągnęły mnie ze sobą w przerwie między zajęciami i to w dniu dostawy nowego towaru. Tłum ludzi, duchota... Dla mnie - tragedia! Ale był jeden plus z tego wyjścia... Po raz pierwszy trafiłam tam na lalki! I to jakie :)
W dodatku jedną znalazła moja przyjaciółka. A że wszystkie bardzo enztuzjastycznie podchodzą do mojego hobby - wręcz kazały mi ją kupić - "Weź ją, weź ją! Jest taka ładna!"
Kolejnym plusem było to, że panie, które sprzedawały nie znały się na lalakch kompletnie! Poza Tori na której najbardziej mi zależało i która faktycznie miała tragiczne włosy (jeden wielki, splątany kołtun), reszta była w idealnym stanie. Ale skąd te kobiety mogły to wiedzieć - uznały, że miały poobcinane włosy, na plus dla mojego portfela :)
Kiedy wróciłyśmy na zajęcia przyjaciółki oczywiście pochwaliły się ciuchowymi łupami, ja sobie cichutko usiadłam z tyłu z moimi lalkami :) A co się działo potem... Dziewczyny wyjęły moje lalki, zaczęły się nimi bawić i posadziły je na środku stolika! I tak o to mój rok dowiedział się, że kolekcjonuję lalki (na szczęście i nieszczęście mamy tylko jednego Pana na roku). Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona, bo rekacje były nad wyraz pozytywne...! :)
Ale przejdźmy do rzeczy! Lalki! Co ja takiego trafiłam? :) Są to Tori Dance Party z serii Generation Girl, Pilot Barbie, California Girl Barbie i Hawaii Skipper z 1999 :)
Tori była w najgorszym stanie, ale na szczęście udało się ją odratować :) Długa czarna sukienka i naszynik z kostek to nawet części jej oryginalnego stroju :) Ta lalka na pewno zostaje ze mną :) Jest cudowna!
Druga to Skipper Hawaii :) Kiedy zobaczyłam, że ma żółte kolczyki od razu wiedziałam w co ją ubiorę :) Dostała zapasowy ciuszek od Totally yo-yo Nikki :)
California Girl Barbie to lalka, którą kupiłam ze względu na przyjaciółki :) Ona im się najbardziej podobała i nie oszukam, jeśli powiem, że była w idelanym stanie! Nawet włosy miała mięciutkie i lśniące :) Sukienkę wyprałam i też prezentuje się całkiem fajnie.
I taka mała ciekawostka. Posiadam już jedną California Girl. Ta którą mam była wyprodukowana w Indonezji, nowy nabytek pochodzi z Chin. Różnice są widoczne gołym okiem (mają nawet inną karnację!).
I ostatnia - Pilot Barbie! Ma niestety troszkę wystrzępioą grzywkę... I brakuje jej pierścionka.
To też już taka druga lalka u mnie. Swego czasu chciałam mieć duplikat, ale teraz jakoś nie mam na nią pomysłu. Na razie dostała sukienkę w truskawki, białe szpilki i okulary do kompletu.
I tu też mała ciekawostka - mimo, że obie pochodzą z Chin, nowy nabytek ma nieco mniejsze i węższe oczy (może nie widać tego zbyt dobrze na zdjęciu, dlatego musicie mi uwierzyć na słowo) :)