poniedziałek, 10 października 2011

Happenin Hair Teresa

Nie jest łatwo. Ani trochę. Mam baaardzo dużo zajęć od rana do wieczora i co tu dużo mówić - jestem wykończona. Albo żeby nie brzmiało to tak dramatycznie - nie przystosowana. Jeszcze. Kiedy wracałam do domu w ostatnim tygodniu myślałam tylko o spaniu, a nawet jeszcze nie zaczęliśmy się porządnie uczyć! Musi minąć troszkę czasu, żebym się przyzwyczaiła. Tego posta piszę na przemian z uczeniem się histologii, bo nie chciałam za bardzo wypaść z blogowania. ;)  Ale nie obiecuję, że następny pokaże się w okolicach weekendu. W przyszłym tygodniu anatomia (może i jestem pokręcona, ale naprawdę to lubię!) i czaszka.  Z Bochenka (wtajemniczeni będą wiedzieć o co chodzi....).

Troszkę użalania było... A teraz Teresa :)
Lalka, która jest ze mną 11 lat. I baaaadzo, ale to bardzo ją lubię.





































Uwielbiam jej ciuchy! Ma świetną, wzorzystą bluzkę w kwiatki z długimi ręakawami. Jej kolor pasuje do tych na włosach.





































Ma też genialne jeansy typu dzwony! Bardzo podobają mi się ich przeszycia, krój oraz ćwieki imitujące guziki (zdjęcie powyżej). Spodnie mają miejsce na pasek - gdzie Teresa może się trzymać oraz jedną, duuużą kieszeń.









































Jak przystało na wyluzowaną dziewczynę  - Teresa nosi do spodni wygodne trampki. W żarówiastym zielonym kolorze.






Poza tym ma bardzo ładną, delikatną buźkę. Ma piękne zielone oczy z jasnym cieniem i delikatnie różowe usta. Ma też delikatną biżuterię - zielone kolczyki. Lalka miała w oryginale również zielony naszyjnik, ale mój się gdzieś zapodział....







































Uwielbiam w niej jeden mały szczegół - zielone paznokcie! Niestety nie udało mi się zrobić zbyt dobrego zdjęcia ze zbliżeniem na jej rękę. Lakier niestety po tylu latach troszkę się już złuszczył.








































A co w niej najlepsze? Oczywiście włosy (dzięki temu mogłam wykorzystać ją w poprzedniej sesji)!!!
Jakrawe zielono-różowe pasemka, które wręcz ubóstwiam :) Włosy Teresy są "magiczne". Zastosowano w nich bowiem już wcześniej wykorzystywany mechanizm zmiany koloru. U lalek z tej serii pod wpływem ciepła włosy stają się kolorowe, a pod wpływem zimna są o w odcieniu brązu (u Teresy, a u Barbie - blond).

Poniżej zdjęcie po 5 minutowym pobycie w zamrażarce (taki sam zabiego stosowałam w poprzednim poście).





































Co ciekawe włosy same -  od tak -  nie wrócą do kolorów. Potrzeba im chociażby ciepłego oddechu. Skierowanego bezpośrednio na nie :)
Tutaj etapy przejściowe:







































I już w pełni kolorowe:







































Jeszcze kilka zdjęć Teresy - która jest bardzo wdzięczną modelką, ponieważ ma ciałko pajacyk :)

















































I wracam do jakże ciekawej histologii.
:)

10 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia w pogodzeniu studiów z blogowaniem :)
    Co do Teresy - też ją mam, ale u mnie z jej włosami coś się popsuło - nie chcą robić się brązowe :( Ale jest bardzo ładna, ma cudowne jeansy i delikatną buzię. Kiedyś chciałam mieć do niej blondynkę, ale muszę czekać na jakieś okazje cenowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie "czary" ze zmianą włosów. Jedna z moich pierwszych Baś - Pocahontas też takie miała, wiec mam do tego wielki sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jest boska. kiedyś jak jescze sie nie interesowalem lalkami to miałem od niej spodnie, które chyba sie po kumpeli zawieruszyły, ale niestety sie pocieły ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie początki chyba zawsze są najtrudniejsze. Ale najważniejsze, że to Twoja pasja :) U mnie najcięższe były pierwsze dwa lata - na pierwszym roku trzeba się było przyzwyczaić, a na drugim mnóóóstwo nauki. Ale nie zamieniłabym swoich studiów na żadne inne :)
    Bardzo mi się podoba Twoja Tereska. Śmiać mi się chce, bo miałam kiedyś Barbie z tej serii, ale nie miałam pojęcia, że można robić takie czary mary z jej włosami xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za odwiedziny i wsparcie :)

    Paumar mam nadzieję, że mi się uda bo za bardzo polubiłam blogowanie, żeby z niego rezygnować ;) Nie sądziłam, że taki mechanizm może się popsuć... Ja swojej odrobinę spaliłam włosy wrzątkiem - ale tylko na końcówkach (na szczęście!) :P Też kiedyś miałam taki plan - ale uznałam, że skupię się na egzemplarzach kolekcjonerskich i tylko kilku playline'ach :)

    Shi ja też lubię taką barbiową magię :) Mam kilka takich lalek, które wyczyniają cuda włosami ;)

    Dzięki dollbby! Nie dałabym takich spodni pociąć ;p To jedne z niewielu naprawdę fajnych jeansów dla lalek :)

    Oj są, są Zoe... Tu jest dokładnie tak samo. Tylko, że masa materiału jest już od samego początku ;) Najważniejsze, żeby robić to co się lubi i wtedy wszystko da się przeżyć.
    Haha! Ja z kolei nigdy nie rozgryzłam o co chodzi ze szczotką do włosów, która była dołączona do jej zestawu... Miała podobno stemplować jakieś wzorki na włosach... W dalszym ciągu nie wiem jak się je robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie, że znalazłaś czas na blog pomimo zajęć!

    mam tak samo jak Paumar , włosy Teresy są już na stałe w pasemkach :/
    Twoja lalka jak zawsze w świetnym stanie, podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. jakie fajne włosy!! *__*
    czemu ja takich lalek nie miałam kiedyś? no czemu? D:

    ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna jest! Muszę w końcu upolować Tereskę z takim headmoldem, no muszę ;-) A na jakiej zasadzie "działają" te włoski? :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięk za odwiedziny :)

    Znalazłam Jewel Snake! Po dziseijszym dniu (śrdoa od 7.45 do 20.30) uznałam, że mogę wszystko ;)

    Dzięki ruda-myszko :) Niestety sama musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie ;)

    Poluj, poluj Aniu, a na pewno znajdziesz! Włosy Teresy na codzień są kolorowe - kiedy wystawi się je na zimno (lub jak ja umieści w zamrażalce) robią się brązowe, i potem pod wpływem ciepła - znowu kolorowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kate, dzięki za informację! Chyba zachoruję na ten model ;-) Lubię takie "bajery" z włoskami i pajacykowate ciałka! Może ją kiedyś dorwę ;-)

    OdpowiedzUsuń