niedziela, 2 października 2011

"U fryzjera"

Dzisiejszy post trochę lalkowy, trochę historyjkowy :) Na początku chciałabym Wam przedstawić główne bohaterki. Sa nimi moje dwie fryzjerki. Nie są to już tak stare lalki jak dziewczyny z poprzednich postów, ale równie wspaniałe.

A o to pierwsza z nich - Christie Cool Lookz! I w dodatku pierwsza prezentowana na blogu Murzynka. ;)






































Lalka ubrana jest w pomarańczowy strój, do którego nie przyczepiają się włosy. Jest zrobiony z materiału, który chyba miał imitować skórę. Ma też świetne kozaczki.
















Christie ma piękną twarz. Duże orzechowe oczy są otoczone różowym cieniem. Lalka ma bardzo pełne usta pociągnięte czerownym błyszczykiem.





































Ale co w niej najlepsze? Oczywiście włosy! Bardzo długie, poskręcane drucikami, żeby można było układać fryzury, wyglądające jak dredy włosy. Do samej ziemi.








































Druga fryzjerka to Cut n' style Barbie, ale na szczęście/nieszczęście nowe wydanie, bodajże z 2005 r.. (?)






































Lalka ma specjalny otwór w plecach, gdzie można było wkładać dodatkowe włosy i "wyrastały" one otworem w głowie (przez co Barbie nie może ruszać głową w pozycjach góra-dół). Barbie ubrana jest w różowy kombinezon, do którego również włosy się nie przyczepiają. Pod spodem ma dopasowaną sukienkę w paseczki.




































Barbie ma ładną buzię. Jasno niebieskie oczy, bez żadnego cienia. Na twarzy wyróźniają się mocno różowe usta.






































A teraz zapraszam do salonu fryzjerskiego Barbie! Znajdziecie tu wszystko czego trzeba. Suszarki - te małe i duże, lokówki, szczotki, grzebienie, myjkę... I wiele, wiele innych ;)








(Nie jest to zestaw Mattel - wklejone zdjęcia to była moja młodociana, radosna twórczość - czyli wycinanie obrazków z gazetki Barbie ;) 


Zaczynajmy... ;)

Salon Fryzjerski "U Barbie" cieszy się ogromną popularnością w moim lalkowym świecie. Przychodzą tu nawet królewny. Jedną ze stałych bywalczyń jest moja panna z irokezem, którą poznaliście już jakiś czas temu (oczywiście irokez to dzieło jednej z mistrzyń salonu - przecież nie mój) :P

- Cześć Christie! Znajdziesz dzisiaj dla mnie chwilkę na utrwalanie? - zapytała właścicielka irokeza.





- Jasne! - odparła Christie - Dla stałych klientek zawsze mamy czas. Zapraszam!





































Christie nastawiła odpowiednią temperaturę i czas i zaprosiła klientkę, żeby usiadła.




- Nastawiłam na 20 minut - powiedziała Christie - Jeśli będzie za gorąco, daj mi znać, ok?
- Jasne, dzięki - odparła blondynka.



































W tym czasie Barbie oczekiwała na swoją klientkę, która już trochę się spóźniała...
- Hej! Już jestem... Przepraszam za spóźnienie, ale są straszne korki przez ten remont! - usprawiedliwiała się Teresa.






































- Nie ma sprawy - odparła Barbie z uśmiechem - Nigdzie się nam nie śpieszy, następna klientka odwołała wizytę. Zapraszam na fotel!




































- To jak dzisiaj? - Dopytywała Barbie - Mycie, skracanie, cieniowanie... Coś jeszcze?
- Tak! Chcę zmian! Zrób mi coś odlotowego! - odpowiedziała Teresa - Zaskocz mnie! Ufam Ci!
- Hm... To da się zrobić - odparła tajemniczo Barbie po czym wzięła się do roboty. 




 




































Myła...




- Hmm... A może by...? Tak!! - rozmyślała Barbie




Minęło 20 minut. Christie "uwolniła" swoją klientkę spod szponów suszary...
-To tyle na dzisiaj - powiedziała Murzynka
-Wielkie dzięki - odparła blondynka, po czym pomachała i poszła do domu.





- Uff! Nareszcie mogę sobie klapnąć.. - powiedziła Christie i tak też zrobiła. A Barbie była na etapie obcinania włosów.
- Nie za krótko? - dopytywała.
- Tak jest super - odparła Teresa.





Później czesała...




Aż w końcu sięgnęła po "tajną broń" - klucz całego planu... :)



-


































- Christie złaź z fotela - powiedziala Barbie - Teresa zapraszam pod suszarę ;)
- Już idę - odparła.





- Nastawiłam na 30 minut - powiedziała Barbie - może być trochę gorąco, więc jakby co - wołaj!
- Jasne! Nie mogę się doczekać efektu! - rzekła uradowana Teresa, po czym zniknęła pod szuszarą.














































Po jakimś czasie....

- Już koniec Tereso - rzekła Barbie - Mam nadzieję, że Ci się spodoba
- Oh, już nie mogę się doczekać! - odprała uradowana Teresa







































- I jak? Zadowolona? - Dopytywała fryzjerka
- Oh! Barbie! Jesteś niesamowita! To jest obłędne! Ale dziewczyny będą mi zazdrościć! - Teresa prawie krzyczała






































- Tereso wyglądasz rewelacyjnie! - mówiła Christie
- Dzięki kochana - odparła jej Teresa - Barbie baaardzo, ale to bardzo Ci dziękuję, jesteś świetną fryzjerką, a ten efekt... Wow! Róż i zieleń - jestem zachwycona - opowiadała Teresa cała w skowronkach.
- Dziękuję - odparła uradowana Barbie - To co, ta impreza dalej aktualna? - zapytała przyajciółkę
- Jasne - odpowiedziała Teresa - Christie, Ty też musisz być - powiedziała po czym wyszła z salonu.











































- Świetnie wyszły Ci te kolory Barbie - powiedziała Christie - Słuchaj, dziś ta impreza... Może i mi byś zrobiła jakiś kolor teraz skoro nie mamy już klientów?
- Co to to nie, moja droga! - odparła Barbie - Teraz to ja wychodzę.
- Co? - zapytała Christie - Gdzie?







- Jak to gdzie? - oburzyła się Barbie - Po sukienkę! Nie mam się w co ubrać!!!!!!!! - i wyszła
- Czekaj - zawołała za nią Christie - idę z Tobą - pognała za przyjaciółką

Ah te kobiety....

KONIEC


Gościnnie wystąpiła Teresa Happenin Hair, którą poznacie w najbliższym poście. Nie wiem natomiast kiedy on będzie, ponieważ kończą mi się jakże dłuuugie i cudowne wakacje, a zaczynam życie studentki. Nie wiem jak dużo będę musiała się uczyć, ćwiczyć itd.  Wszystko sobie poplanuję, żeby znaleźć czas na naukę, sprawy ważne i te mniej  oraz na Wasze i mój blogi :)  Do przyszłęgo postu!!!




16 komentarzy:

  1. Szkoła, uczelnia i praca to trzy najgorsze rzeczy, które krzyżują nam plany częstych wpisów na blogu :)
    Co do lalek, to Murzynka niesamowicie kojarzy mi się z dzieciństwem. Oczywiście ja jej te włosy zniszczyłam, biedna. Kiedyś muszę taką kupić i jej to wynagrodzić :D
    Historyjka jak i pozostałe Barbie świetne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka fajna historyjka :) Włosy Christie są niesamowite, gratuluję Ci takiej lalki! Mi z kolei z dzieciństwem kojarzy się Teresa HH, kiedyś miałam Barbie z tej serii.
    Życzę Ci, żebyś nie miała problemu ze znalezieniem czasu na blogowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O ile nie będziesz zbyt imprezowała na studiach, to czas się znajdzie :-P

    Włosy Murzynki są świetne, ale człowiek z takimi dredami do podłogi chyba nie utrzymałby głowy na karku :-P

    OdpowiedzUsuń
  4. Włoski murzynki są super.
    Cała historyjka z fryzjerem spoko, lecz rażą mnie lalki na stojakach, trochę to burzy realizm tej scenki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za odwiedziny! :)

    Masz rację Paumar - ale wszystko da się jakoś pogodzić :) Ja z kolei z włosami Christie prawie nic nie robiłam, a i tak druciki się rozkręcają...

    Dzięki Zoe :) Akurat z tych lalek Teresa jest moją ulubienicą - i jako jedyna z mojej gormadki nadawała się do takiej fryzjerskiej "ekstremalnej metamorfozy" ;)

    Zobaczymy Aniu :) A czas musi się znaleźć!
    Człowiek z pewnością by sobie nie poradził, ale Barbie? - one poradzą sobie ze wszystkim ;)

    Dzięki Mark :) Może rażą - ale nie dało rady inaczej, a że nie jestem też wprawnym informatykiem - o żadnym photoshopie nie było mowy ;/ Barbie ma tak koślawe nogi, że sama na nich nie ustoi :( Ale kiedy tylko była taka możliwość to unikałam stojaków ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie uznaję żadnych komputerowych tricków.
    U mnie albo modelki stoją same albo używam do sesji podpórek których nie widać.
    W takich sesjach półśrodków nie uznaję i wolałbym chyba nie robić wcale niż ze stojaczkami.
    To oczywiście nie złośliwość lecz rada.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za radę - jesteś bardziej doświadczony w takich sesjach niż ja :) Z takimi historyjakmi jest dużo zabawy, kombinowania i pracy.. Może następna będzie lepsza? Ale na razie wracam do standaru: opis +zdjęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, sama jesteś sobie winna sesją przy ognisku podniosłaś poprzeczkę tak wysoko, że teraz zwyczajnie mnie nie powaliło. ;)

    Na tamtych fotkach, (mimo, że mówiłaś, że są nieudane) lalki wyglądały jak żywe!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże... To ognisko xD Wiesz co? "Przez" Ciebie zrobiłam kolejną sesję! ;) Zupełnie inna historyjka. Bez stojaków ;p Ale zamieszczę ją dopiero za jakiś czas... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam nadzieję, że znajdziesz czas na bloga i niedługo będzie nowa notka :D

    a ten murzynce to bym buty chętnie ukradła (nie dla siebie oczywiście) :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam taką nadzieję ruda-mysz, ale pożyjemy, zobaczymy :) Strasznie lubię te kozaczki - tylko lalka w nich nie ustoi bo są całe z miękkiej gumy.

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam kiedys taką lalkę jak ty tą na pierwszym zdjęciu tylko ja miałam ta z fioletowymi ciuszkami ;)
    zapraszam do mnie http://magicznyswiatkatherine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Sympatyczny salon fryzjerski:)
    Bohaterki bardzo zdolne- zwłaszcza Barbie- takie kolory Teresie zapodała:P
    Życzę udanego roku akademickiego, oraz czasu na lalkowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. alice50503 widzę, że te lalki były dość popularne :)

    Dzięki Amaret ;) Salon powstał w jakieś 15 min :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie chcesz może z sy lalki erii co Christy lalki w różowym wdzianku rudej? mam na zbyciu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam Alessandro :) Niestety muszę podziękować - teraz kupuję tylko lalki z mojej listy.

    OdpowiedzUsuń