Już w zeszłym tygodniu zabrałam się za szycie dla Tonnerki. Jednak zrobienie czegoś dla większej lalki jest o niebo łatwiejsze, niż dla lalek wielkości Barbie (tym bardziej podziwiam osoby, które dla nich szyją). Ale nie było tak kolorowo... Już marudziłam trochę na moją maszynę... Bo nie szyła... A teraz kompletnie się rozpadła (przestroga na przyszłość - nigdy nie kupujcie tych małych maszyn... Szkoda pieniędzy, czasu i waszych nerwów. Już lepiej zainwestować w coś porządnego!)!!!!!
Na szczęście Babcia zgodziła się udostępnić mi swoją maszynę i ostatnie dni spędziłam robiąc ciuszki - jako gotowe elementy tylko do zszycia. Sporo tego przygotowałam, dużo rzeczy udało mi się baaardzo ładnie dopasować do ciałka Antoinette i dziś w końcu odwiedziłam Babcię. Ale ja już sama nie wiem... Szycie ubranek ewidentnie nie jest mi pisane, a maszyny nie chcą ze mną współpracować...! Nici non stop się plątały i rwały... Maszyna nie chciała zszyć elastycznego materiału... Po zrobieniu jednej tuniki (a trwało to ponad 2 godziny!) i czarach i modlitwach, które odprawiałam nad maszyną szyjąc torebkę, po prostu zrezygnowałam.
Tunika jak tunika - jest całkiem przyzwoita... Ale z torebki jestem wręcz dumna!
A co do pozostałych elementów na ciuszki... - jak myślicie - jakbym zaniosła je do krawcowej... Bardzo by mnie wyśmiała...? :)
Last week I stareted to sew for my Tonner. It's much easier than sewing for Barbie-size dolls! But it was not so good... Me sewing machine broke down! Happily my Grandma let me to use hers. I've prepared elements to sew. But even her sewing machine didn't want to work with me...! After hours I sewed one tunic and bag, that I'm really proud of! But other elements... I gave it up.
I torebka! Jestem z niej szalenie zadowolona! Ma długi pasek i krótkie uszy, ozdobną koniczynkę i jest zapinana na zatrzask. Zrobiona z dwóch różnych "skórek" - "wężowej" i gładkiej, brązowej. I co najfajniejsze można coś do niej włożyć i nosić ją na wieeeeele sposobów :)
Mnie żadna maszyna nie lubi :-( zepsułam już dwie...
OdpowiedzUsuńTunika baaaardzo ładn, ale ta torebka jest szałowa !!!
Pozdrawiam cieplutko.
<3 Boże, nie sądziłęm że masz taki talent!!! <33333
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o maszyny, to moja też mi co najmniej połowy materiałów nie chce szyć...
OdpowiedzUsuńAlbo zła maszyna, albo zła krawcowa ;)
A Twoje szycie wyszło super :) Torebka to już w ogóle rewelacja.
Gratuluje i pozdrawiam :D
Coś mi się wydaje, że to jednak zła krawcowa - czyli JA a materiał to tylko dodatek, do którego nijak nie potrafię ustawić parametrów maszyny :)
UsuńDziękuję :)
Łomatkobosko, ta torebka jest... no... no łał <3 Jak tak zaczynasz, to co będzie jak się rozkręcisz z szyciem...
OdpowiedzUsuńSama mam ten problem z maszyną, albo ze sobą, ja już nie wiem, ale ostatecznie wszystko szyję ręcznie, bo nie mam do niej cierpliwości.
Ciuszki, które miałam zamiar szyć i tak miały mieć dość proste kształty, nigdy nie lubiłam nadmiernej przesady (nie to co dodatki, torebki..., które o wiele lepiej mi wychodzą) :) Może jeszcze coś tam mi się uda stworzyć z jakimś innym materiałem...?
UsuńTorebkę w końcu kończyłam ręcznie (jej dół, bo maszyna nijak nie chciała go zszyć)... Ale jednak równy i prosty szew z maszyny to jest coś czego ręcznie nigdy nie uda mi się osiągnąć :/
Super wyszło.Podziwiam Cię za cierpliwość. Ja bym uszyła ręcznie, żeby sobie oszczędzić stresu.
OdpowiedzUsuńByłam cierpliwa... Do chwili! Potem dałam sobie spokój... Ale jeszcze postaram się pogadać z tą maszyną... Może zacznie mnie słuchać? Bo szycie ręczne nigdy tak ładnie mi nie wychodzi jak maszynowe...
UsuńWOW!!! Oczy mnie wyszły całe i wiszą koło kolan!!! Torebka piękna i jakie detale, super, podziwiam! Takie malutkie arcydzieło :)
OdpowiedzUsuńJesli ktoś by nie wiedział, że to torebka w lalkowej skali, to spokojnie móglby ją wziąć za normalną, kobiecą torebkę.
OdpowiedzUsuńFajnie szyjesz :) Szkoda, że sprzęt sie zbuntował, no ale perspektywa złożenia zamowienia u krawcowej - to jest to. Już widze opad szczęki na wiesć, że szyłaby dla lalki :D
Tak :) Mina krawcowej byłaby pewnie bezcenna :) Na razie jeszcze popróbuję się dogadać z maszyną, a jak nie... Spodziewaj się relacji z wizyty u krawcowej ^^
UsuńTa torebka jest absolutnie genialna, wygląda jak ze sklepu (dla ludzi). Perfekcyjna w każdym calu, te uszy i pasek, nawet zawieszka jest. Ależ masz talent! Bluzka też jest śliczna, ale niestety, torebka skradła show. Całość bardzo w moim typie, bardzo lubię te kolory.
OdpowiedzUsuńDziękuję! Oh, perfekcyjna to ona jeszcze nie jest :) Kilka rzeczy z pewnością można by jeszcze dopracować :) Ale mimo to jestem z niej naprawdę dumna!
UsuńJak na pierwsze próby zmagań z maszyną tunika wyszła rewelacyjnie.!!!!!
OdpowiedzUsuńA CO DO TORBY, to ja bym takiej nie uszyła. Wyszła Ci wspaniale i faktycznie gdybym nie wiedziała, że to dla lalki pomyślałabym że dla "dorosłej kobitki".
Ja radzę dogadać się z maszyną a bynajmniej spróbować jeszcze raz.Zawsze to zostanie Ci parę złoty w kieszeni jak uszyjesz sama, no i frajdę z czasem, z szycia będziesz mieć. Rozumiem jednak Twoją frustrację, jak mi szwankowała maszyna to też nie czułam się najlepiej.
Pozdrowionka:)
Dziękuję! Ty ze swoim talentem do szycia na pewno dałabyś radę..! :) W tej torebce naprawdę nie było wiele szycia - tylko pomysł :) Z pewnością jeszcze spróbuję, tylko znajdę jakieś inne materiały :) Mam pomysł na taką jedną sukienkę... :)
UsuńTunika fajna, ale torebka wyszła Ci Super! Mistrzowskie wykonanie i te detale! Masz niesamowity talent!
OdpowiedzUsuńJa też, jestem ciekawa miny krawcowej;D Choć pewnie na Twoim miejscu próbowałabym coś sama uszyć.