W plener zabrałam ze sobą ekipę moich starszych plażówek :) A o to efekty mojej i ich pracy:
Na początku pierwszego dnia ekipa wybrała się nad basen. Zabrali ze sobę trochę rzeczy...
- Gdzie mam to postawić dziewczyny? - pytał Ken. W swoim koszyczku ma płetwy, maskę do nurkowania i rakiety do kometki. Wtedy słońce jeszcze nie zrobiło nam psikusa....
Jedna z sióstr Splash starała się rozłożyć leżak...
... natomiast druga próbowała napompować dmuchane koło :)
Kiedy wszystko było już gotowe Sparkle Beach Barbie uznała, że musi złapać trochę słońca i zasiadła wygodnie na leżaku.
- Czy ktoś mógłby mi posmarować plecy? Nie chcę się spiec za bardzo... - powiedziała.
- To idziemy do wody! - krzyknął Ken - Będę pierwszy!
- Poczekaj na mnie! Tylko założę płetwy i już do ciebie idę - odparła mu Barbie Splash n' Color
- Wskakujcie! Woda jest orzeźwiająca - powiedział Ken po przepłynięciu kilku basenów.
- Już idę, idę... - odparła Barbie, po czym wskoczyła do wody.
- A ja już mam przygotowaną kamerę! Uwaga - akcja! Pomachajcie mi! - powiedziała uradowana Teresa.
- Siostra idziesz? - zapytała.
- Tak! Kółko napompowane -odparła.
- Może macie ochotę na coś do picia? - zapytała Barbie Sparkle Beach - Już się schłodziło.
- Ale było fajnie - poweiedział Ken - Ja się chętnie czegoś napiję, ale czegoś mocniejszego!
- Ale mi zimno! Gdzie są ręczniki? - zapytała jedna z sióstr.
- Zagra ktoś ze mną w kometkę? - dopytywała się druga.
- A wieczorem obejrzymy film! Wszystko nagrałam - powiedziała dumna Teresa!
- Na wieczór mam inny plan dziewczyny - odparł tejmniczo Ken....
Wieczorem wszycy ciepło się ubrali, a dziewczyny czekały co ten Ken znowu wymyślił...
I tak też zebrali się i wylądowali na polanie wśród drzew. Ognisko rozplaone, namiot rozstawiony...
- To co teraz? - zapytała Teresa
- Poopowiadajmy sobie historie o duchach! - zaproponował Ken
- Nie! Tylko nie to! Ja się boję! - odparła jedna z sióstr.
Rozmawiali, opowiadali sobie dowcipy, piekli kiełabski.
- Ten biwak to był bardzo dobry pomysł Ken! - powiedziała Teresa - Może włączymy radio?
- Drewno się kończy - powiedział Ken - Pójdę i trochę nazbieram.
- Ale późno - poweidziała Barbie Sparkle Beach - Idziemy spać?
- Taaaaaaak.. (ziewa). To był baaardzo udany dzień - odparła Barbie Splash n' Color - Ken, ty pierwszy trzymasz wartę!
- Co? Dlaczego ja? - pyta przestraszony....
KONIEC
Super historyjka :) Ognicho jak ta lala! :D
OdpowiedzUsuńWspaniała historia i nie wiem co się Tobie nie udało, bo zdjęcia są rewelacyjne Kasiu:)
OdpowiedzUsuńA ognisko to już w ogóle mnie powaliło, genialny pomysł:)
Jeeee, ale super! Wyglądają jak prawdziwa paczka przyjaciół przy ognisku. Wyszło naprawdę świetnie, mam wrażenie, jakbym czytała o realnych ludziach.
OdpowiedzUsuńMoże to głupie i dziecinne, ale czasem żałuję, że lalki nie mogą mówić :D Dzięki takim sesjom nabierają życia, gratuluję stworzenia czegoś tak fajnego. Już trzy razy przeczytałam i obejrzałam te same zdjęcia :D
Z całego blogowego "wysypu" tego typu zdjęć, Twoje sprawiły mi największą frajdę.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie poradziłaś sobie z ekipą lalek a dokładnie wiem jak ciężko ustawić taką trzódkę.
Przerabiałem to nad morzem w czerwcu, tam też był wiatr i to nie byle jaki. :)
Podoba się? Dzięki ;)) Kurczę, a ja nadal mam wrażenie, że wygląda jakoś sztucznie...
OdpowiedzUsuńUrshula z tym ogniskiem miałam największy problem! Za nic nie chciało się palić, ale na szczęście w końcu się udało :)
Bo widzisz Aleksja, ja dalej mam wrażenie, że to wygląda dość głupio, i zdjęcia mogły lepiej wyjść... Miło mi, żę Ci się podoba, a pomysł z ogniskiem sobie chwalę ;)
Paumar cieszę się, że historyjka aż tak Ci się podoba (o dziwo była wymyślana dziś w trakcie pisania posta...xD).
Hm.. Na pewno kojarzysz bajkę Toy Story? Ja jak byłam mała wierzyłam, że wszystkie moje zabawki ożywają gdy tylko opuszczam pokój ;P
Miło, że podoba Ci się moja historyjka Mark. :) Taaaak, to jest strasznie trudne, teraz jeszcze bardziej Cię podziwiam, że jesteś w stanie prowadzić drugi blog tylko z ustawianymi sesjami! Ja na razie odpoczywam od zdjęć w plenerze :)
Też w to zawsze wierzyłam xD Że jak idę spać, to one w szafie imprezę mają :D Swoją drogą Toy Story to jedna z moich ulubionych bajek, trójka wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Bajki Disney, Pixar oraz lalki Barbie to jest właśnie to, z czym kojarzy mi się dzieciństwo ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie Paumar, dokładnie!! Nic dodać nic ująć! Miałam tak samo na 3! ;)
OdpowiedzUsuńHaha, ja także wierzyłam, że moje zabawki wstają, gdy tylko znikam z pola widzenia! :D Albo zawsze usadzałam je w wygodnych pozycjach, żeby było im miło doczekać do następnej zabawy :D
OdpowiedzUsuńO ustawianiu lalek też coś wiem. Kiedyś tylko podziwiałam pięknie wyreżyserowane historyjki znajomej na flicku, a dopiero jak zrobiłam swoją pierwszą zobaczyłam, ileż ta dziewczyna musi się namęczyć! Lalki nie chcą stać, przewracają się, nie potrafią ustawić się tak, jak bym chciała... Koszmar. Na szczęście jakoś można dojść do porozumienia z nimi i świetnie się bawić w historyjkę ;)
Tak w ogóle fajnie Ci to wszystko wyszło, lalki wyglądają jakby naprawdę biwakowały, a wcześniej miały party nad basenem :)
Podziwiam cierpliwość przy takiej sesji- zwłaszcza pływający Ken wygląda świetnie! Lale przecudnie z Tobą współpracowały, tak naturalnie i żywo wyszły na zdjęciach!Ogólnie niesamowita historia, świetny pomysł i masa włożonej pracy- po prostu wszystko doskonale ci wyszło!
OdpowiedzUsuńAle fajna historyjka :-) Z przyjemnością przeczytałam :-) Tylko coś ta Barbie słabo to swoje kółko nadmuchała ;-)
OdpowiedzUsuńDzięki Wszystkim!
OdpowiedzUsuńMono baardzo lubię Twoje sesje! Ta ostatnia z owocami była przesłodka! To aż dziw, że lalki takie wdzięczne i kochane czasem nie chcą z nami współpracować :) Na szczęście po wielu próbach i błędach jakoś wyszło :P
Dzięki Privace! Z Kenem też nie było lekko, z początku nie chciał się ładnie ułożyć i zawzięcie udawał topielca ;)
Bardzo mi miło Olu :) Przyznam się szczerze, bez bicia, że to kółko mam już bardzo długo, coś ok 15-16 lat (do tej pory mnie nigdy nie zawiodło) i akurat tego dnia musiał zepsuć się zawór - tuż przed samą sesją! Jak na złość! Tak więc z nadmuchiwania nici, ale kółko zostało, bo było zbyt ważnym rekwizytem ;)
A moim zdaniem sesja jest BARDZO udana :) Uwielbiam oglądać tego typu foto historyjki z lalkami w rolach głównych. Będzie ciąg dalszy? :)
OdpowiedzUsuńDzięki Zoe :) Ciągu dalszego raczej nie będzie - to była jednorazowa akcja... Ale niektóre sesje będą bogatsze o różne rekwizyty ;)
OdpowiedzUsuńSuper to zrobiłaś zdjecia i historyjka rewelacja!pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSzkoda... Pozostaje czekać na inne sesje :)
OdpowiedzUsuńTe zdjęcia są ekstra! Zupełnie, jakbym widziała tam prawdziwych ludzi! A pomysł z ogniskiem niepowtarzalny! :-) Czekam na więcej Twoich sesji, są nawet bardzo udane!
OdpowiedzUsuńjeeej! ale super pomysł z ogniskiem ^.^
OdpowiedzUsuńDzięki Gabi! Cieszę się, że historyjka się podoba :)
OdpowiedzUsuńZoe - nie martw się już mam kilka pomysłów i rekwizytów!
Dzięki Aniu, po takich pozytywnaych komentarzach na pewno jeszcze coś wymyślę :)
Ruda-mysz witam na moim blogu i dziękuję ;) Ognisko dla lalek to wclae nie łatwa sprawa! ;P
nie wiem jak mógł mi umknąć ten post @@
OdpowiedzUsuńhistorie o duchach są najlepsze na nocowanie w obcym miejscu XD Biedny Ken, ale sam tego chciał, to on rozpoczął ten temat! Powinni powspominać przy okazji odcinki Miasteczka Twin Peaks, pasowałyby nastrojem - las, noc, może gdzieś pohukuje sowa...
btw, wspaniałe ognisko, do tego rozpalone!