Sindy od Hasbro to moje jedyne nie mattelowskie lalki. Jak większość moich staruszek i one zaliczają się do lalek z dzieciństwa. Najstarsza jest ze mną od 1994r. Muszę przyznać, że baaaardzo ubolewam nad tym, że przestali je produkować. Były to jedne z ładniejszych lalek tamtych czasów i co najważniejsze - świetnej jakości. Według mnie spokojnie dorównywały Barbie.
W swojej kolekcji mam 4 przedstawicielki. Są to My first Sindy, Golden earring Sindy, Baseball cap Sindy i Skater Sindy brunette.
Tak te lalki wyglądały w swoich oryginalnych pudełkach (Skater jako blondynka - brunetki nie udało mi się znaleźć).
A to już moje lalki:
Niestety nie wszystkie są w bardzo dobrym stanie, co jest skutkiem wieloletnich zabaw i drobnych przygód. :)
Pierwszą moją Sindy była Mt first :) Jest to lalka, podobnie jak u Barbie dla młodszych dzieci, ponieważ łatwo ją ubrać. Sukienka zapina się na jeden rzep, a kolczyki, buciki i skarpetki są wmoldowane i pomalowane. Po niej ewidentnie widać ślady użytkowania... Sukienka straciła swoje żywe kolory, w kilku miejscach jest przetarta a z bucików złuszczyła się farba. Mimo, że butki są niezdejmowalne zawsze bardzo je lubiłam - urzekł mnie ich kształt i kolor, przez co zawsze kojarzyły mi się z rubinowymi pantofelkami Dorotki z krainy Oz. Lalka ma długie blond włosy z grzywką. Jej buzia jest bardzo naturalna, oczy utrzymane są w fioletowych odcieniach a usta ma delikatnie różowe. Prawdę mówiąc, buzie moich Sindy są praktycznie takie same :)



Kolejną Sindy jest Golden earring. I to tej lalki szukałam najdłużej. Przez cały czas myślałam, że to lalka plażowa, a tu się okazało, że motywem do poszukiwań są kolczyki. Moja niestety nie posiada już swoich oryginalnych - możecie je zobaczyć na zdjęciu w pudełku. Kolczyki były duże i złote z motywem kwiatów i wielkim, różowym kryształkiem w środku. Jeden mi się zachował i jest schowany w lalkowej szafie... (a może kiedyś uda się zdobyć drugi? jeśli ktoś by kiedyś widział takie kolczyki, lub je ma i chciałby się pozbyć - proszę o kontakt :) Lalka również ma długie, blond włosy, ale bez grzywki i od nowości pokarbowane.Z prawej strony ma przypiętą różową kokardę i zrobiony warkoczyk. Według mnie ubrana jest jak na plażę. Staniczek zrobiony jest z niebieskiego materiału i różowej siateczki w złote kropki, a krótka spódniczka ze złotego i różowego. Niestety i góra i dół są już bardzo wyblakłe. Lalka oryginalnie była bosa, ale ja dołożyłam jej buciki od Barbie - różowe tenisówki. Co do buzi - jak mówiłam wyżej - moje Sindy praktycznie się od siebie nie różnią :) Ta ma odrobinę mocniej zarysowany odblask w oku i ciut jaśniejsze usta.



Baseball Cup Sindy to bardzo ciekawa lalka. Ma ona bowiem mięciutkie ciałko z twardymi rączkami i stopami. Jest pluszowa ponieważ razem z nią w zestawie był różowy kaszkiet z gumkami dla dziewczynki. Za te gumki wsadzało się lalkę, dzięki czemu mogła np. siedzieć na daszku czapki, lub wisieć z tyłu... (co można pwowiedzieć, że jest zaprezentowane na zdjęciu na pudełku, wybaczcie, ale już nie szukałam tej czapki. Ale przyznaję, że nosiłam tak swoją Sindy :) Oczywiście lalka też miała dla siebie czapkę: zieloną i z logo "Sindy".
Cała została ubrana w wygodny kombinezon i wysokie, gumowe buty. Jej włosy są króciutkie i związane w 2 kucyki. Jej oczy mają jeszcze większy "błysk" :)


Ostatnia to Skater brunette. Zdecydowanie częściej można spotkać w sieci blondynkę. Lalki te nie różnią się niczym poza kolorem włosów. Jeśli chodzi o jej buzię od poprzedniczek odróżnia ją długość rzęs - jej są znacznie dłuższe. Lalka ta praktycznie nie ma ubranek. Jest to tylko zdejmowana różowa spódniczka. Jej body jest namalowane i obsypane brokatem, tak jak łyżwy które są wmoldowane i pomalowane. Powtarzającym się elementem u lalek Sindy jest charakterystyczny różowy czepek z motywem kwiatów. On również jest przymocowany na stałe i powtarza się w wielu seriach. Zawsze wystają spod niego włosy z grzywką. Niestety Skater Sindy jest największą ofiarą mojego psa, bo parę lat temu odgryzł jej rękę i po odgryzieniu jeszcze zajął się jej palcami. Jakoś udało mi się ją odzyskać i jest prymitywnie przymocowana, zaoszczędzę Wam jednak tego widoku (dlatego prawą rękę zawsze ma schowaną...). Mało tego, mój psiak zajął się też jej łyżwą - ale tu już nie było tak źle, po podklejeniu wygląda całkiem, całkiem. :)



I jeszcze raz wszystkie razem:
Na koniec jeszcze chciałabym Wam pokazać co ostatnio udało mi się uszyć. Dosłownie szyłam na lalkach i wyszły mi dwa kostiumy. Jeden z nich niektórzy mogli już widzieć na forum, teraz pokażę jeszcze drugi, z którego jestem bardziej zadowolona :)